Strefa myśli

brewiarz/Robert Cheaib/flickrcc

Sacerdos in mundo – Kapłan w świecie - blog ks. Ignacego Solera

ks. dr Ignacy Soler, urodzony w Alcañiz, w Hiszpanii (1955). Na Uniwersytecie Complutense w Madrycie ukończył studia matematyczne (1977). Stopień naukowy doktora nauk teologicznych uzyskał w 1983 na Uniwersytecie Navarry w Pamplonie. W 1981 został wyświęcony na kapłana prałatury personalnej Opus Dei. 

Głosić Słowo Boże w sposób jasny - Claritas!

Autor: ks. Ignacy Soler
Data publikacji: 10 Luty 2017

Świat jest pełny ludzi, którzy nie potrafią siebie nawzajem zrozumieć, świat jest pełne nierozumień. Co miesiąc prowadzę wieczór skupienia w Ośrodku Opus Dei w Warszawie, konkretnie prowadzę dwa rozważania po dwadzieścia minut każde. W styczniu miałem na dwa tematy: pokora i miłość, i cały czas miałem na uwadze, że przeżywaliśmy w tygodniu modlitwę o jedność chrześcijan.

Głosząc Słowo Boże, rozważanie nad tajemnicą Objawienia się Boga w Jezusie Chrystusie, obecnym w Jego Kościele, zawsze pragnę przede wszystkim wyrazić się w sposób jasny, bez komplikacji, bez owijania w bawełnę. Podczas tego wieczoru powiedziałem ledwie kilka zdań o Lutrze. Część z słuchaczy nie akceptowała tego typu odniesień.

Wszyscy wiemy, że kiedy komentujemy danego tekstu Pisma Świętego istnieją trzy podstawowe poziomy, które trzeba odróżnić: a) Co obiektywny mówi ten tekst - kontekst historyczny, sens dosłowny, sens duchowy lub plenior, sens alegoryczny, itd b) Co ten tekst mówi do mnie, jak zmienia ten tekst moje życie, jaki nowe sens odkryłem w relacji do mojego życia: tekst Pisma Świętego nie tylko jest natchniony, ale daje przy czytaniu natchnienie c) Co powinien przekazać słuchaczom Słowa Bożego, co konkretnego tutaj i teraz, wobec ludzi, którzy mnie słuchają powinien powiedzieć. Trzeba więc wiedzieć do kogo się mówi: czy do intelektualistów, czy do prostych i pobożnych chrześcijan, czy do obojętnych będących tu z powodu przypadku.

Kilka dni temu otrzymałem maila od jednego z słuchaczy z następującą wiadomością:

"Po poniedziałkowym Dniu Skupienia nasunęły mi się dwie refleksje:

1. Pycha. Upieranie się przy swoim zdaniu jest objawem pychy, konsekwentna obrona doktryny jest obowiązkiem. Użył Ksiądz dla ilustracji przejawów pychy, przykładu upierania się przy realnej obecności Pana w Najświętszym Sakramencie. Obawiam się, że mogło to być źle zrozumiane przez uczestników.

2. Luter. Zwracał Ksiądz uwagę, na pychę Lutra, oprócz tego mówił Ksiądz o jego inteligencji, używając nawet, jeśli dobrze usłyszałem, słowa geniusz. Wydaje mi się, że dostrzeżenie wad innych ludzi, a zwłaszcza kleru i biskupów, nie wymaga nadzwyczajnych zdolności, dzisiaj na wielką skalę robi to pismo "Nie", nawet ja nie mam kłopotów z zauważeniem problemów, jakie miewają przedstawiciele tej grupy. Luter oczywiście nie był diabłem, podobnie jak nie był nim Hitler. Jednak komplementy wobec człowieka, który dokonał rozłamu w Kościele, demoralizował kapłanów i zakonnice, sprowadził na manowce tysiące, a prawdopodobnie miliony chrześcijan, powodują zgorszenie ludzi, którzy przychodzą na Dzień Skupienia.

Jestem przekonany o dobrych intencjach Księdza, czuję się jednak zobowiązany do przekazania tych uwag. Pozdrawiam serdecznie i zapewniam o modlitwie".

Wobec tego typu informacji moja pierwsza reakcja: jaki procent prawdy jest w tych słowach i jaki procent pochodzi z uprzedzeniami tego człowieka? Wiem, że brak komunikacji często jest spowodowany brakiem możliwości identyfikacją z inną postawą, jak pisze sentencja łacińska: quidquid recipitur ad modum recipientis recipitur. Tak często człowiek przy przekazywaniu treści przez słowo jest niezrozumiany, ponieważ często jest różnica między tym, co chciał powiedzieć, tym, co w rzeczywistości powiedział i tym, co różni słuchaczy zrozumieli: czasami są to między sobą sprzeczne rzeczy.

Moja odpowiedź:

"Szczęść Boże! Jak sam wiesz, nie jest moja intencja prowadzić mieszaninę i zgorszenie ludzi. Po prostu może być, że nie dobrze się wyrażam po polsku, a również, że niektórzy mają już uprzedzenia. Przyglądałem do notatek osobistych i odpowiadam na twoje uwagi.

1. Źle został zrozumiane moje słowa. Ja osobiście to, co ty piszesz nie powiedziałem. Mówiłem, że prawda zawsze musi być ogłoszona razem z miłością - veritatem facientes in caritate, w przeciwnie razie bardzo łatwo ta prawda staje się dla człowieka głosującego ją powodem pychy. I mówiłem o Lutrze: jak on bronił obecność Chrystusa Przy Najświętszym Sakramencie, ale brakowało pokory, by zrozumieć mszę jako ofiarę: głosił, że msza była największym bluźnierstwem broniąc równocześnie obecność Pana przy Eucharystii. To jasny przykład, że nie można bronić danej prawdy - a mniej prawdy o Chrystusie- bez miłości. Wtedy ta prawda staje się powodem do pychy, nie z samej prawdy, ale w sposób jej głoszenia. Chrystus wyraźnie tak postępował kiedy zabronił wiele razy, że złe duchy czyli diabły mówiły, że On jest Synem Boga: to świadectwo jest nie ważne, ponieważ brakuje miłości. Na ten temat, warto osobiście się zastanowić, czy broniąc danej prawdy - np prawdy o obecność życia ludzkiego w łonie matki od chwili poczęcia, zrobimy to bez nienawiści, bez obrażania, z miłością do dzieci, matek i lekarzy zgubionych z powodu pieniędzy.

2. Nie pamiętam, bym powiedział, że Luter to geniusz. W każdym razie wiele osób tak go uważa, i bez wątpienia był człowiekiem bardzo zdolny, pracowity z wielkim charyzmatem. W trackie trzech miesiącach tłumaczył z greka na niemiecki cały Nowy Testament, i do dzisiaj jest używana tą wersję i oceniona. Dla wielu Niemców, również katolików, jest to najlepiej brzmiące tłumaczenie na niemiecki NT i ST. Papież Franciszek, Benedykt, JPII wiele razy mówili o Lutrze z wielkim szacunkiem. Jeżeli chcesz mogę szukać tekstów, ale daję np to:

http://w2.vatican.va

Osobiście uważam, że Luter jako człowiek, który miał całkowicie rację w swoich 95 tezach, które przybił do drzwi katedry Wittenbergu. Dziś wielu katolików zgadza się z tym. zob. http://ekumenizm.wiara.pl/

Luter popełniał również wiele błędów, przede wszystkim poprzez pychę i brak miłości. Myślę, że wpadł w chorobę prowadzącą go to tego, że w celibacie i w papieżu tylko widział diabła. W każdym razie nie jest dla nas przykładem świętości i również dla wielu protestantów, ponieważ nie potrafił przebaczać, miłować wszystkich ludzi, uwalniać się od wpływów panów tego świata. Również brakuje u Lutra wizji Kościoła powszechnego, tylko liczył się Kościół w Niemczech.

Już wystarczy, ale mogłem powiedzieć o wiele więcej i bardziej precyzyjnie. Serdecznie pozdrawiam i dziękuję z modlitwę. Z Bogiem!"

I jego odpowiedź na moje słowa:

"Drogi Księże Ignacy!

Całkowicie zgadzam się z Księdzem, że brak miłości i pycha niszczą wszystko czego dotykają. Trudno mi w związku z tym zrozumieć po co mówić o zaletach Lutra, jeśli jego pycha i brak miłości są oczywiste. 

Nie do końca rozumiem o co chodzi Papieżowi Franciszkowi w podobnych wypowiedziach, ale przypuszczam, że może chodzić o relacje ze wspólnotami protestanckimi. Myślę, że w takich okolicznościach jak Dzień Skupienia, warto podawać przykłady świętych, którzy praktykowali cnoty w sposób heroiczny. Wydaje się, że w przypadku miłości warto wspominać o św. Franciszku Salezym. Jego "Filotea", którą przeczytałem jako lekturę duchową, bardzo pomogła mi w uprzejmiejszym traktowaniu ludzi".

Kontakt

Administrator strony

Joanna Roczyńska
kaplani@kaplani.com.pl