Felietony

Opis świata, który często do nas dociera nosi na sobie ślad autora. Ważne jest to, o czym słyszymy, ale również i to, kto o tym pisze. Świadczą o tym postawione akcenty i wyróżnienia. Zawsze jednak pojawia się problem prawdy i obiektywizmu. Chrześcijanin w kierowaniu się tymi kryteriami nie pozostaje sam. Prawda Bożego Słowa pozwala docierać do ukrytych znaczeń. Odkrywać sens zdarzeń i nie zawężać ich do tego tylko, co można zobaczyć i dotknąć. Tak właśnie chcemy postrzegać świat. I dzielić się tym, o czym wszyscy mówią albo tym, co osobiście staje się doświadczeniem naszego życia. Zawsze jednak przeglądając doczesność w wieczności.

Najnowsze artykuły

swiece.lawrence op/flickrcc

Dla odważnych trędowatych...

Ile smutku i beznadziei musiał nosić w sobie ów trędowaty, który zdecydował się dziś na tak dramatyczny gest wobec Jezusa. Podszedł blisko, zbyt blisko. Prawo regulowało tę odległość bardzo restrykcyjnie w obawie przed zarażeniem ludzi zdrowych. Być może uznał, że nie ma nic do stracenia. 

Ks. Rafał Sorkowicz SChr

Dobrych proboszczów dał mi Pan...

Zawsze miałem szczęście do dobrych proboszczów. Najpierw w mojej rodzinnej parafii i potem, kiedy zostałem wyświęcony na kapłana (czy prezbitera, jak kto woli). Dlatego gdy słyszę słowo "proboszcz" to od razu w głowie i sercu pojawiają mi się skojarzenia: "ojciec", "opiekun", "przewodnik", "autorytet". Jestem Panu Bogu za tych wszystkich moich proboszczów naprawdę wdzięczny. Krótko rzecz ujmując: jestem szczęściarzem… Wiele lat temu, jedną z moich naczelnych zasad uczyniłem słowa: "ze wszystkimi da się dogadać". A jeśli ze wszystkimi to i z proboszczem, czemuż by nie... Także wówczas, gdy trzeba zastosować ewangeliczną zachętę, tudzież radę Jezusa, który wikarym (i proboszczom) podpowiada: "bądźcie roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie" (Mt 10,16). Roztropność i nieskazitelność. Myślę, że te dwie cnoty w relacjach wikary-proboszcz są niezbędne w kształtowaniu dobrych i braterskich relacji. Plus odrobina dobrej woli.

ks. Andrzej Przybylski

Dążenie do zera

Znów sobie wpycham do głowy fundamentalną świadomość tego, że życie nie jest moje, że jest mi dane przez Boga i najlepiej je zrealizuję, kiedy przyjmę Jego wolę. Wszystkie moje ludzkie plany prędzej czy później mnie zawiodą i doprowadzą do bankructwa. Jedynym zwycięstwem człowieka jest Bóg! Kiedy sami z siebie robimy bogów idziemy w stronę absurdu, w stronę tak skomplikowanego życia, że już nikt nie umie tego wszystkiego rozplątać. Do życia według tej świadomości bardzo mi jest potrzebna pokora. 

ks. Przybylski

Dom Kościoła

Kocham Kościół i mocno w niego wierzę, mimo, że znam Kościół “od kuchni” z jego ludzkimi zmarszczkami i upadkami, z jego ludzką brzydotą i słabością. Kocham Go, bo wierzę, że jest on przestrzenią, w którą wcielił się Bóg. Łatwiej się wierzy w bóstwo Chrystusa niż w Jego żywą obecność w Kościele. Tylu ludzi mówi Chrystusowi “tak”, a Kościołowi - “nie”. Dla mnie nie istnieje taki podział, bo przecież to Kościół zrodził mnie do wiary, dał mi Chrystusa, to w Kościele narodziłem się dla Boga, umocniłem się w Duchu Świętym i w Kościele zostałem obdarowany łaską kapłaństwa.