Felietony

Opis świata, który często do nas dociera nosi na sobie ślad autora. Ważne jest to, o czym słyszymy, ale również i to, kto o tym pisze. Świadczą o tym postawione akcenty i wyróżnienia. Zawsze jednak pojawia się problem prawdy i obiektywizmu. Chrześcijanin w kierowaniu się tymi kryteriami nie pozostaje sam. Prawda Bożego Słowa pozwala docierać do ukrytych znaczeń. Odkrywać sens zdarzeń i nie zawężać ich do tego tylko, co można zobaczyć i dotknąć. Tak właśnie chcemy postrzegać świat. I dzielić się tym, o czym wszyscy mówią albo tym, co osobiście staje się doświadczeniem naszego życia. Zawsze jednak przeglądając doczesność w wieczności.

Najnowsze artykuły

freeimages_com/dlonie

Pojednajcie się z Bogiem!

Wezwanie: "Pojednajcie się z Bogiem!" pada na początku Wielkiego Postu. To słowo skierowane jest do Ciebie i do mnie. Tak, do Ciebie, który uważasz się za kogoś przykładnego i dobrego. A jednak Bóg mówi dziś Tobie: „Pojednaj się!”. To znaczy: miej odwagę przyznać się do swojego niepojednania, w pewnym sensie skłócenia ze Stwórcą, drugim człowiekiem i samym sobą.

ks. Jan Uchwat

Piękno Bożego Miłosierdzia

Santiago de Compostella leży w północno-zachodniej Hiszpanii, w regionie nazywanym Galicia i słynie na cały świat przede wszystkim z grobu św. Jakuba Apostoła, do którego pielgrzymuje rok rocznie ogromna rzesza ludzi. Pielgrzymi przybywają tutaj zazwyczaj w małych grupach lub po prostu wędrują do tego miejsca samotnie, ale mimo to w uroczystość św. Jakuba, która przypada w kalendarzu liturgicznym zawsze 25 lipca są ich tutaj całe rzesze nie tylko z różnych części Europy, ale praktycznie z całego świata. Jeśli dzień ten wypada w niedzielę wtedy zostaje ogłoszony rok jubileuszowy. Z taką sytuację mieliśmy do czynienia w roku 2010. 

ks. Andrzej Przybylski

Pasterz na kontrakcie

Przypowieść o dobrym pasterzu jest dla mnie jak recepta na udane kapłaństwo. Powinienem chyba czytać ją codziennie i przypominać sobie te dwa imiona Jezusa Kapłana: “Ja jestem bramą !” “Ja jestem dobrym pasterzem”.

ks. andrzej przybylski

Powołany do więzi

Miałem sporo powodów, żeby przyjrzeć się jeszcze raz powołaniu mojego patrona św. Andrzeja. Nad jeziorem galilejskim poszło to w błyskawicznym tempie. Jan Chrzciciel pokazał swoim uczniom Baranka, Jezus zawołał do nich: “Pójdź za Mną!”, a potem wystarczyło już tylko spojrzenie Mistrza, żeby natychmiast zostawili wszystko i poszli za Nim. Czemu tak szybko? Czemu nie było żadnej umowy, kontraktu, żadnej wymiany warunków pracy i liczby godzin? Czemu nie było nawet mowy o wynagrodzeniu, czy jakiś profitach za przyłączenie się do Jezusa?

ks.uchwat

Pieśń o Bogu ukrytym

Tegoroczne wakacje spędziłem na południu Hiszpanii, w bardzo malowniczej, górzystej części regionu Albacete. Pojechałem tam przede wszystkim głosić Słowo Boże i sprawować sakramenty święte, gdyż miejscowy proboszcz musiał na miesiąc wyjechać, a tym samym poprosił mnie, abym go zastąpił wśród jego parafian. Dla mnie była to doskonała okazja by jako kapłan służyć innym i jednocześnie zobaczyć jak to jest „być” proboszczem.

Pozostałe artykuły

Pod znakiem krzyża

Dla mnie krzyż znaczy coś więcej niż symbol chrześcijaństwa, niż znak identyfikujący mnie z Chrystusem. Pod znakiem krzyża kryje się dla mnie zawsze konkretna rzeczywistość, paradoksalna rzeczywistość. Krzyżują się w nim klęska i zwycięstwo, smutek i radość, nienawiść i miłość, trud i satysfakcja. Krzyż z jednej strony oznacza dla mnie wszystkie trudne sytuacje, oznacza cierpienie, ból, gorycz i śmierć. Aż trudno uwierzyć, że można to wszystko wywyższyć. Krzyż nigdy nie jest łatwą akceptacją, jest wyniesieniem każdego bólu w rzeczywistość uzdrowienia, każdej klęski w stan zwycięstwa. Przyjęcie krzyża nie ma nic wspólnego z tolerancją wobec zła, grzechu i cierpienia. Bóg przegrałby gdyby krzyż oznaczał zwykłą akceptację trudów i cierpienia. Nie wierzę, że Bóg to akceptuje.

Pozwól Bogu się uzdrowić

Wczoraj modliłem się o wewnętrzne uzdrowienie. Jakoś szczególnie mocno poczułem, że Bóg chce każdego z nas uzdrawiać z naszych słabości i zadawnionych nawet ran. Warto stanąć przed Bogiem i dokopać się do wszystkich tych miejsc, które są w nas źródłem naszych wątpliwości, lęków, smutków. Dobrze, gdy o takie wewnętrzne uzdrowienie modli się nad nami kapłan z grupą innych ludzi, ale równie dobrze możemy sami upaść na kolana przed Bogiem i prosić Go o uzdrawiające dotknięcie.

Pasterz i Baranek

Lubię czasem wmieszać się w tłum. Trochę zapomnieć, że jestem księdzem, żeby posłuchać ludzi, popatrzeć jak żyją, o czym mówią, co jest ich główną troską. Lubię wsiąść do miejskiego autobusu, żeby się wcisnąć w tłum i zobaczyć jak to jest, gdy autobus rzuca na zakręcie lub stoi w korku. Siadam czasem pod chórem w kościele, żeby poczuć się jak zwykły wierny i wyobrażam sobie jak by to było, gdym miał być na mszy odprawianej przez takiego księdza jak ja, czy nudziłbym się na swoich kazaniach, czy śmiałbym się ze swojego śpiewania? Zapominam czasem, że Jezus jest jednocześnie Kapłanem i Ofiarą, że sam siebie składa w ofierze.

Poranieni

Szturmuję niebo modląc się za chorych kapłanów. Bóg postawił przede mną nowe zadanie - ratować chorego kapłana, wyrywać go ze słabości, uzależnienia. To jakby nowy obszar mojej służby Bogu - posłużyć choremu współbratu. Nie umiem o niczym innym myśleć. Jeśli się modlę to wołam o pomoc Boga, aby zrobił cud uzdrowienia. Przy tej okazji myślę o coraz większej grupie księży borykających się z depresją, alkoholem, pornografią, o księżach pogubionych i zniewolonych przez grzeszne relacje.