Felietony

Opis świata, który często do nas dociera nosi na sobie ślad autora. Ważne jest to, o czym słyszymy, ale również i to, kto o tym pisze. Świadczą o tym postawione akcenty i wyróżnienia. Zawsze jednak pojawia się problem prawdy i obiektywizmu. Chrześcijanin w kierowaniu się tymi kryteriami nie pozostaje sam. Prawda Bożego Słowa pozwala docierać do ukrytych znaczeń. Odkrywać sens zdarzeń i nie zawężać ich do tego tylko, co można zobaczyć i dotknąć. Tak właśnie chcemy postrzegać świat. I dzielić się tym, o czym wszyscy mówią albo tym, co osobiście staje się doświadczeniem naszego życia. Zawsze jednak przeglądając doczesność w wieczności.

Felietony

ks. Andrzej Przybyslki

Odtrutka dla faryzeuszów

Bez wątpienia jestem w największej grupie ryzyka zostania faryzeuszem. Jestem trochę uczonym w Piśmie, zaczyna mi się wydawać, że trochę znam się na Panu Bogu i że składam Mu całkiem niezłą ofiarę z samego siebie. Stąd już tylko krok do twardości serca, do zadufania się w sobie i do patrzenia na innych z góry. 

Ks. Rafał Sorkowicz SChr

Dobrych proboszczów dał mi Pan...

Zawsze miałem szczęście do dobrych proboszczów. Najpierw w mojej rodzinnej parafii i potem, kiedy zostałem wyświęcony na kapłana (czy prezbitera, jak kto woli). Dlatego gdy słyszę słowo "proboszcz" to od razu w głowie i sercu pojawiają mi się skojarzenia: "ojciec", "opiekun", "przewodnik", "autorytet". Jestem Panu Bogu za tych wszystkich moich proboszczów naprawdę wdzięczny. Krótko rzecz ujmując: jestem szczęściarzem… Wiele lat temu, jedną z moich naczelnych zasad uczyniłem słowa: "ze wszystkimi da się dogadać". A jeśli ze wszystkimi to i z proboszczem, czemuż by nie... Także wówczas, gdy trzeba zastosować ewangeliczną zachętę, tudzież radę Jezusa, który wikarym (i proboszczom) podpowiada: "bądźcie roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie" (Mt 10,16). Roztropność i nieskazitelność. Myślę, że te dwie cnoty w relacjach wikary-proboszcz są niezbędne w kształtowaniu dobrych i braterskich relacji. Plus odrobina dobrej woli.

ks. Andrzej Przybylski

Dążenie do zera

Znów sobie wpycham do głowy fundamentalną świadomość tego, że życie nie jest moje, że jest mi dane przez Boga i najlepiej je zrealizuję, kiedy przyjmę Jego wolę. Wszystkie moje ludzkie plany prędzej czy później mnie zawiodą i doprowadzą do bankructwa. Jedynym zwycięstwem człowieka jest Bóg! Kiedy sami z siebie robimy bogów idziemy w stronę absurdu, w stronę tak skomplikowanego życia, że już nikt nie umie tego wszystkiego rozplątać. Do życia według tej świadomości bardzo mi jest potrzebna pokora. 

ks. Jan Uchwat

Piękno Bożego Miłosierdzia

Santiago de Compostella leży w północno-zachodniej Hiszpanii, w regionie nazywanym Galicia i słynie na cały świat przede wszystkim z grobu św. Jakuba Apostoła, do którego pielgrzymuje rok rocznie ogromna rzesza ludzi. Pielgrzymi przybywają tutaj zazwyczaj w małych grupach lub po prostu wędrują do tego miejsca samotnie, ale mimo to w uroczystość św. Jakuba, która przypada w kalendarzu liturgicznym zawsze 25 lipca są ich tutaj całe rzesze nie tylko z różnych części Europy, ale praktycznie z całego świata. Jeśli dzień ten wypada w niedzielę wtedy zostaje ogłoszony rok jubileuszowy. Z taką sytuację mieliśmy do czynienia w roku 2010. 

ks. Andrzej Przybylski

Szkoła pokory

Spędziłem prawie pięć dni w opactwie Trapistów, niedaleko Chimay, na południu Belgii. Bóg dał mi prezent pooddychania klimatem zakonu do którego należał Tomasz Merton. Przez cały czas czułem się okrutnie mały w swojej służbie Bogu, w swoim życiu duchowym, w swojej modlitwie. Powaliła mnie surowość życia mnichów, ich nieustanne uwielbianie Boga na modlitwie, czas, który w możliwie największy sposób skoncentrowany jest na Chrystusie. Poczułem się jak mięczak, jak niemowlę, które jest ciągle na etapie słodkiego mleka i krzywi się na myśl o twardym, razowym chlebie. 

ks. Rafał Sorkowicz SChr

Nie mamy złej młodzieży...

Nie mamy złej młodzieży. Mamy młodzież mądrą, ambitną, wrażliwą. Ci zaś młodzi, którzy na pierwszy rzut oka z "mądrością" i "wrażliwością" nie mają nic wspólnego, też nie są źli. Reprezentują bowiem młodzież porządnie poranioną. Braki zainteresowania ze strony rodziców, samotność w sieci, zabawki dostępne na rynku (czyt. alkohol, dopalacze, narkotyki), wszech dostępna pornografia, to wszystko swoje robi. Rani, zniekształca, wynaturza. Sprawia, że synów marnotrawnych, przy świńskim korycie, jest szokująco wielu…

ks. Andrzej Przybylski

Moc powołania

Usłyszałem gdzieś mocne określenie o aborcji powołań. Tak jak zabija się życie, które pochodzi od Boga, tak można również zabić powołanie, którego inicjatorem również jest Bóg. Nasza wolność może więc mieć coś śmiercionośnego. Człowiek tak dalece jest wolny, że może kogoś lub siebie samego pozbawić życia. Może też odrzucić od siebie łaskę powołania. Takiej aborcji powołań mogą najpierw dokonać w nas inni. Ostatnio, podczas górskiej wędrówki, mijałem ojca z kilkuletnim synem.

ks. Andrzej Przybylski

Żyć czy umierać dla drugich?

Wróciłem z pogrzebu księdza. Pracował w jednej parafii przez 24 lata. To wystarczająco dużo czasu, aby przeprowadzić wielu ludzi przez duży kawałek ich osobistej historii zbawienia - przez chrzest, spowiedź, Eucharystię, śluby i choroby. W tym wymiarze kapłaństwo jest naprawdę niesamowite. Nawet jeśli dla tych prostych ludzi te sakramenty są w większości już tylko tradycją, to jednak ich działanie otworzyło im wieczność. Ksiądz Biskup Jan opowiadał o ostatnich dniach tego kapłana.

ks. Andrzej Przybylski

Zamykanie furtek

Ledwie znalazłem to miejsce. Jakaś pani zamiatająca ulicę wskazała mi palcem aleję kasztanową i drewnianą bramę. "To za tą bramą! Tam mieszkają siostry!" - powiedziała te słowa z taką oczywistością, jakby tysiące razy wskazywała już ten kierunek. Podjechałem pod duże drewniane wrota i zamiast jakiegoś pobożnego emblematu zobaczyłem na nich znak zakazu wjazdu a pod nim dziwną uwagę: "Nie dotyczy kapłanów". 

ks. Socha

„...pozostawić wiele”

Nie tak dawno spotkałem księdza Thomasa ze Szwecji, który przyjechał do Polski na kilka dni i dwukrotnie mieliśmy okazję koncelebrować Mszę św. Podczas jednej z rozmów okazało się, że mój gość jest eksduchownym protestanckim. W pewnym momencie swojego życia, wraz z małżonką, przeszedł na katolicyzm, a następnie przyjął święcenia kapłańskie. Słysząc jego historię stwierdziłem, iż miał bogatą historię powołania, a on potwierdzając dodał: „owszem, ale i musiałem wiele zostawić”.