Felietony

Opis świata, który często do nas dociera nosi na sobie ślad autora. Ważne jest to, o czym słyszymy, ale również i to, kto o tym pisze. Świadczą o tym postawione akcenty i wyróżnienia. Zawsze jednak pojawia się problem prawdy i obiektywizmu. Chrześcijanin w kierowaniu się tymi kryteriami nie pozostaje sam. Prawda Bożego Słowa pozwala docierać do ukrytych znaczeń. Odkrywać sens zdarzeń i nie zawężać ich do tego tylko, co można zobaczyć i dotknąć. Tak właśnie chcemy postrzegać świat. I dzielić się tym, o czym wszyscy mówią albo tym, co osobiście staje się doświadczeniem naszego życia. Zawsze jednak przeglądając doczesność w wieczności.

Felietony

Uzdrawiający dar spotkania

Jako ksiądz na co dzień spotykam się z ludźmi i zauważam jak wielkim darem jest dla mnie zawsze kontakt z drugim człowiekiem. Niekiedy samo przypatrywanie się komuś czy tylko wysłuchanie drugiego lub nawet prosta wymiana informacji - wnoszą wiele dobra do mojego życia i kapłaństwa. Nie mówiąc już o rozmowach duchowych czy posłudze w Sakramencie Pokuty i Pojednania – kiedy mam okazję poznać życie wewnętrzne drugiego człowieka, niekiedy najgłębsze tajemnice jego serca. 

Falstart Mędrców ze Wschodu

Tyle już dni minęło od Bożego Narodzenia, a w liturgii dopiero dzisiaj do Betlejem i Jezusa dotarli Mędrcy ze Wschodu. Dlaczego tak późno? Przecież tacy byli mądrzy, oczytani, znali Pisma, bywali w świecie i na dworach? Dlaczego wyprzedzili ich nieuczeni prostacy pasący swe bydło na pastwisku? Piękną odpowiedź dał nam Ojciec Święty podczas Mszy w pasterkę. Pasterze mieli krótszą drogę, bo ich serce było proste, a umysł ufny.

ks. Andrzej przybylski

Moja rodzina poszerzona…

Jezus swoim ziemskim życiem uczynił wiele ludzkich sytuacji swego rodzaju miejscem teologicznym. Takim miejscem stała się historia każdego z nas. Odkąd Bóg wszedł w historię, każda nasza historia życia jest święta. Nawet najpodlejsze momenty naszego życia mogą odtąd stać się źródłem łaski. Czuję się przez to uzdrowiony przez Boga w najbardziej smutnych momentach mojego życia. Podobnie i nasze ciało, od momentu Wcielenia stało się miejscem obecności Boga. Moje ciało jest Jego świątynią. Dziś Kościół pokazał nam kolejne miejsce teologiczne naszego życia. 

ks. uchwat

Odnaleźć Boga w betlejemskiej stajence

Okres Bożego Narodzenia to czas, w którym pochylając się nad tajemnicą Bożego Wcielenia kierujemy nasze myśli do betlejemskiej stajenki, w której narodził się dla nas Zbawiciel świata. W naszej tradycji, praktycznie we wszystkich krajach chrześcijańskich, mocno zakorzeniony jest i do dziś praktykowany zwyczaj budowania bożonarodzeniowych szopek. Rozpoczął się on już w czasach wczesnego chrześcijaństwa, jednak za twórcę pierwszej szopki uważany jest oficjalnie święty Franciszek z Asyżu, który w 1223 roku w małej wiosce ustawił pierwszą szopkę na Boże Narodzenie. Choć charakter stawianych szopek na przestrzeni wieków zmieniał się, jednak zawsze były one elementem mocno zakorzenionych zwyczajów bożonarodzeniowych. 

ks. andrzej

Sługa wolności

Zapachniało mi znowu klimatami Taize. Zbliża się spotkanie młodych w Poznaniu, a mnie udało się dziś przez cały dzień czytać książkowy wywiad z bratem Alois. Jest coś takiego co mnie fascynuje w tej wspólnocie i co tak trudno było mi budować w duszpasterstwie, a teraz jeszcze trudniej w seminarium. Wspólnota pojednania, zaufania i wolności. Wszyscy tak bardzo pragniemy tych wartości, ale jakoś, w swoim skażeniu grzechem, ciągle je rujnujemy. Bóg dał mi łaskę paru chwil spotkania z tą wspólnotą, dał mi łaskę kilku krótkich spotkań z bratem Roger. Nie miałem dotąd lepszej szkoły doświadczenia ewangelicznej wspólnoty.

ks. andrzej przybylski

Powołany do więzi

Miałem sporo powodów, żeby przyjrzeć się jeszcze raz powołaniu mojego patrona św. Andrzeja. Nad jeziorem galilejskim poszło to w błyskawicznym tempie. Jan Chrzciciel pokazał swoim uczniom Baranka, Jezus zawołał do nich: “Pójdź za Mną!”, a potem wystarczyło już tylko spojrzenie Mistrza, żeby natychmiast zostawili wszystko i poszli za Nim. Czemu tak szybko? Czemu nie było żadnej umowy, kontraktu, żadnej wymiany warunków pracy i liczby godzin? Czemu nie było nawet mowy o wynagrodzeniu, czy jakiś profitach za przyłączenie się do Jezusa?

ks. nawrot

Życie samotne z Bogiem czy życie we wspólnocie z ludźmi?

Zastanawiam się, która część tytułu jest bardziej prawdziwa w odniesieniu do kapłana. Wzorem kapłana dla ludzi świeckich jest ten, kto jest cały dla nich, cały z nimi. Takiego kapłana szukają i gdy go znajdą zostają blisko niego i chcą budować z nim głębszą relację: bliskości, znajomości czy nawet przyjaźni. Wydaje się, że takie patrzenie na sprawę jest prawidłowe, bo przecież jeśli znajdzie się kapłana naprawdę wierzącego, czyli świętego to chce się przebywać blisko niego, żeby promieniowało na innych jego doświadczenie Boga.

ks.uchwat

Pieśń o Bogu ukrytym

Tegoroczne wakacje spędziłem na południu Hiszpanii, w bardzo malowniczej, górzystej części regionu Albacete. Pojechałem tam przede wszystkim głosić Słowo Boże i sprawować sakramenty święte, gdyż miejscowy proboszcz musiał na miesiąc wyjechać, a tym samym poprosił mnie, abym go zastąpił wśród jego parafian. Dla mnie była to doskonała okazja by jako kapłan służyć innym i jednocześnie zobaczyć jak to jest „być” proboszczem.

Za plecami Chrystusa

Dopiero w niebie zobaczę twarz Jezusa. Na ziemi mam chodzić za Chrystusem, a to znaczy, że tuż za Jego plecami. Nic więc dziwnego, że nie widzę Boga. Żeby Go zobaczyć, musiałbym Go wyprzedzić, a to nie jest możliwe dla człowieka. Chodzenie tuż za plecami Boga zmusza mnie do zaufania, do nieustanne wsłuchiwania się w Jego słowa, do totalnego przyzwolenia na to, aby On mnie prowadził. Tylko od czasu do czasu zdarza się, że Bóg się zatrzyma, odwróci się w moją stronę i spojrzy z miłością. Te spojrzenia to najcudowniejsze chwile życia na ziemi. Czekam na nie długie godziny trwając na modlitwie.

Kościół jest ciałem mojego kapłaństwa

Dziś świętowaliśmy pamiątkę poświęcenia naszej katedry. Ksiądz arcybiskup mówił bardzo głęboką katechezę o Kościele. Bardzo wyraźnie poczułem tajemnicę Kościoła i moje w nim miejsce. Kapłana łączy z Kościołem więź szczególna. W języku teologii i prawa kanonicznego ta więź nazywa się inkardynacją, czyli wcieleniem w Kościół. Od samego początku mojego kapłaństwa towarzyszy mi jakaś niepojęta łaska ukochania Kościoła, takim jakim on jest. Dziś rozważałem na nowo to niesłychane słowo o moim wcieleniu we wspólnotę Kościoła. Wcielenie to coś znacznie więcej niż przynależność, niż jakiś związek, i jeszcze więcej niż przyjaźń a nawet miłość. Tak jak dusza i ciało są we mnie nierozerwalne, tak moje kapłaństwo i Kościół stanowią nierozerwalną, organiczną wręcz jedność. Nazywam to sobie często małżeństwem z Kościołem, takim jedynym, na dobre i na złe, do końca życia, bez żadnych warunków.