Felietony

Opis świata, który często do nas dociera nosi na sobie ślad autora. Ważne jest to, o czym słyszymy, ale również i to, kto o tym pisze. Świadczą o tym postawione akcenty i wyróżnienia. Zawsze jednak pojawia się problem prawdy i obiektywizmu. Chrześcijanin w kierowaniu się tymi kryteriami nie pozostaje sam. Prawda Bożego Słowa pozwala docierać do ukrytych znaczeń. Odkrywać sens zdarzeń i nie zawężać ich do tego tylko, co można zobaczyć i dotknąć. Tak właśnie chcemy postrzegać świat. I dzielić się tym, o czym wszyscy mówią albo tym, co osobiście staje się doświadczeniem naszego życia. Zawsze jednak przeglądając doczesność w wieczności.

Felietony

ks. uchwat

Niech Cię Pan błogosławi i strzeże…

Tegoroczne wakacje zaplanowałem spędzić na południu Hiszpanii. Mało tego, pierwszy raz w życiu, postanowiłem wybrać się tam własnym samochodem. Świadomość, że będę podróżował tak daleko, zupełnie sam, budziła we mnie skrajne emocje - z jednej strony fascynację, ciekowość , chęć przeżycia niesamowitej przygody, zaś z drugiej strony pewnego rodzaju niepokój, jak to będzie przejechać w jedną stronę ok. 3 tys. km licząc jedynie na własne siły. Tęsknota jednak za Hiszpanią, jej mieszkańcami, świadomość, po co tam jadę, wzięły górę i zdecydowałem się wyruszyć.

Księża są potrzebni, by modlić się o uwolnienie

W okresie wakacyjnym spotkałem się z moim kolegą ks. Janem, którego Bóg poprzez obolałych i zniewolonych ludzi zachęcił do prostej modlitwy wstawienniczej w intencji uwolnienia. Potem miałem okazję odwiedzić Rybno, gdzie siostry zakonne wraz z ponad stu czterdziestoma księżmi, którzy do nich przyjeżdżają, modlą się o uwolnienie wielu osób dziennie od zła i wpływów demonicznych. Do Rybna przybywają ludzie nie tylko z Polski, ale i z innych krajów europejskich, a nawet ze Stanów Zjednoczonych i wracają do domów uwolnieni.

Miłość jest ponad czasem

Nie mogę sobie zaplanować miłości. Ona się pojawia niekiedy w najmniej oczekiwanym momencie. Nie mogę się umówić z kimś, że będę go kochał tylko przed południem, a wieczorem odpocznę sobie od miłości. Jak się kocha to nie dzieli się czasu. On wtedy cały jest miłością. Zakochany człowiek może robić mnóstwo różnych rzeczy, ale w każdej chwili myśli o tym, kogo kocha. Uczę się tak właśnie kochać Boga i zaczyna mi coś takiego grać w sercu, że nawet w najdrobniejszych czynnościach czuję serdeczny oddech Boga. 

Recepta na uzdrowienie

Jezus lubił wystawiać swoich uczniów na próbę. Chciał zobaczyć ich dojrzałość i samodzielności, spróbować jak używają wolności. Niektóre z tych prób polegały na wysłaniu uczniów z misją głoszenia prawdy o Królestwie Bożym. Uczniowie mieli sami iść do ludzi, bez fizycznej obecności Jezusa, bez Jego bezpośredniego wsparcia, kontrolującego wzroku, bez potrzeby robienia czegoś z chęci przypodobania się Mistrzowi.Ta próba polegała na przekonaniu, że prawda o ich zdolności bycia apostołami weryfikuje się wtedy, gdy są sami. Takim będziesz apostołem, jakim jesteś, gdy cię nie widzą ci, przed którymi grasz rolę świętego. 

Pod znakiem krzyża

Dla mnie krzyż znaczy coś więcej niż symbol chrześcijaństwa, niż znak identyfikujący mnie z Chrystusem. Pod znakiem krzyża kryje się dla mnie zawsze konkretna rzeczywistość, paradoksalna rzeczywistość. Krzyżują się w nim klęska i zwycięstwo, smutek i radość, nienawiść i miłość, trud i satysfakcja. Krzyż z jednej strony oznacza dla mnie wszystkie trudne sytuacje, oznacza cierpienie, ból, gorycz i śmierć. Aż trudno uwierzyć, że można to wszystko wywyższyć. Krzyż nigdy nie jest łatwą akceptacją, jest wyniesieniem każdego bólu w rzeczywistość uzdrowienia, każdej klęski w stan zwycięstwa. Przyjęcie krzyża nie ma nic wspólnego z tolerancją wobec zła, grzechu i cierpienia. Bóg przegrałby gdyby krzyż oznaczał zwykłą akceptację trudów i cierpienia. Nie wierzę, że Bóg to akceptuje.

ks. Andrzej Leszczyński

Zdjęcia z wakacji

Wakacyjne wędrówki w większości są już za nami. Pozostały wspomnienia, płyty ze zdjęciami, także nauka. Bo przecież stara zasada mówi o niej jako następstwie podróżowania i sprawdza się ciągle. Wiadomo: „podróże uczą”. Chciałbym sięgnąć do wakacyjnych zdjęć. Każde z nich może stanowić ciekawą opowieść i nie chodzi tylko o sposób ustawienia i uśmiech bądź jego brak. Zauważyłem zresztą jakiś zdjęciowy renesans. Dotyczy to przynajmniej ślubów, które w ostatnim czasie błogosławiłem. Jakoś rzadko była w użyciu kamera, częściej tylko sam aparat. Film oglądać można często bezrefleksyjnie, o zdjęciach można coś powiedzieć. Trzeba się nad nimi pochylić. Bo w życiu w ogóle warto się pochylać …

ks. Andrzej Przybylski

Bańki mydlane

Zdarza mi się niekiedy dostać jakiś anonimowy prezent. To taki dar z nieba, za który mogę tylko podziękować Bogu, a przez Niego mojemu anonimowemu darczyńcy. Ktoś przysłał mi ostatnio książkę Ch. Heidricha “Fascynacje Ewangelią”. Przeczytałem ją już w całości. Jeden z tekstów mówi o ciągłym nawróceniu, o naszych systematycznych obietnicach, że zmienimy wreszcie swoje życie. Autor cytuje jakiegoś niemieckiego literata, dla którego takie obietnice zmiany życia są jak bańki mydlane. Ciągle sobie obiecujemy, że już od dziś, od jutra zaczniemy żyć inaczej. I szybko wraca stare. Można się rzeczywiście zmęczyć i zniechęcić ciągłymi próbami odnowy, mogą się one nam wydawać jak bańki mydlane.

ks. Jacek Socha

„Niech się ksiądz sam modli”

Niedawno otrzymałem list, w którym moja znajoma napisała, iż gdybyśmy przeżywanie Roku Kapłańskiego ograniczyli jedynie do zintensyfikowania modlitwy za księży, to znaczy, że zawęźliliśmy rozumienie istoty papieskiej inicjatywy.

Na czym więc winno polegać przeżywanie tego czasu? Otóż przypominam sobie dwie reakcje pewnych mniszek w kontakcie z księżmi, które mogą rzucić pewne światło na powyższy problem.

ks. Andrzej Przybylski

Pozwól Bogu się uzdrowić

Wczoraj modliłem się o wewnętrzne uzdrowienie. Jakoś szczególnie mocno poczułem, że Bóg chce każdego z nas uzdrawiać z naszych słabości i zadawnionych nawet ran. Warto stanąć przed Bogiem i dokopać się do wszystkich tych miejsc, które są w nas źródłem naszych wątpliwości, lęków, smutków. Dobrze, gdy o takie wewnętrzne uzdrowienie modli się nad nami kapłan z grupą innych ludzi, ale równie dobrze możemy sami upaść na kolana przed Bogiem i prosić Go o uzdrawiające dotknięcie.

ks. Andrzej Leszczyński

Wypocznijcie nieco. Rzecz o wakacjach

Jezusowe słowa z Ewangelii świętego Marka (Mk 6,31) pojawiają się w liturgii w pełni lata, na razie dalekiego od pogodowych oczekiwań. Słowa te są tak bardzo ludzkie. Apostołowie uczestniczący w misji głoszenia Ewangelii wracają pełni radości i zachwytu. Odpowiedzią Jezusa jest wezwanie do odpoczynku. On wie, że teraz potrzebują oddechu, który przywróci siły i z pewnej perspektywy pozwoli spojrzeć na spełnione dzieło. Każdy, także kapłan, w tych słowach Jezusa może odczytać znaczenie tzw. wolnego czasu.