Strefa myśli

baner komentarz rok b

Komentarze do niedzielnej Ewangelii - rok B

Bóg w swoim Słowie mówi do nas osobiście. Otwarciu Pisma świętego ma zawsze towarzyszyć myśl, że jest to spotkanie z Bogiem żywym. Tu i teraz On przemawia i objawia swoja wolę. Owocem tego staje się refleksja, która ubrana w komentarz ma inspirować, zachęcać, rzucać światło. Przekonywać nieustannie, że „żywe jest Słowo Boże i skuteczne”.

Uroczystość Wszystkich Świętych (Mt 5,1-12a) - rok B

Data publikacji: 09 Wrzesień 2015

Za mało jest dni w roku dla wspomnienia najbardziej znanych świętych, którzy mogą stanowić wzór dla naszego życia. Dlatego uroczystość Wszystkich Świętych ukazuje nam, że wszyscy ludzie są wezwani do szczęścia w Królestwie Niebieskim. Święci mówią nam: „Byliśmy wszyscy jak wy, grzesznikami, ale Krew Jezusa – Baranka oczyściła nasze szaty”. 

Uroczystość Wszystkich Świętych (Mt 5,1-12a)

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy /ludzie/ wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie.

Droga do świętości

Za mało jest dni w roku dla wspomnienia najbardziej znanych świętych, którzy mogą stanowić wzór dla naszego życia. Dlatego uroczystość Wszystkich Świętych ukazuje nam, że wszyscy ludzie są wezwani do szczęścia w Królestwie Niebieskim. Święci mówią nam: „Byliśmy wszyscy jak wy, grzesznikami, ale Krew Jezusa – Baranka oczyściła nasze szaty”. Święci mówią nam: „Nasza świętość jest dla ciebie, w zasięgu twoich możliwości: ja byłam matką, która oszczędzała, przygotowywała posiłki, troszczyła się o rodzinę...

Ja byłem nauczycielem w szkole – tyle razy dla lepszego zrozumienia powtarzałem trudne lekcje... A ja całkiem zwyczajnie, byłem młodzieńcem, który starał się o to, aby kochać i być wiernym w przyjaźni... Ja byłem chory na łóżku szpitalnym... A ja lekarzem, który go leczył...”

W życiu wielkich świętych chyba zbyt mocno akcentuje się cuda i fenomen wyjątkowości. Świętość zaś jest zupełnie zwykłym życiem z Bogiem. Jest to życie udane, szczęśliwe, które zaczyna się już tutaj, a objawi się w pełni w Królestwie Bożym. Wielu słysząc słowo „świętość”, uśmiecha się i wzruszając ramionami mówi: To nie dla mnie... albo to mnie nie interesuje. Tym niemniej, w duszy każdego człowieka leży tęsknota za świętością.

Świętość jest powołaniem i obowiązkiem każdego z nas, dlatego nie zatrzymujmy się na naszej drodze do świętości.

Ks. Mariusz Kunicki

Błogosławieni - znaczy szczęśliwi

Scenariusz niemal taki sam, jak wówczas, kiedy Mojżesz otrzymał Tablice z Dekalogiem. Mojżesz wkroczył na Horeb, lud zaś na niego oczekiwał. Kilka tysięcy lat później Chrystus stanął na Górze Błogosławieństw i nauczał chcących go słuchać. W kazaniu na Górze dał wyraz temu, iż Dekalog nadal obowiązuje, ba, nawet więcej - Pan radykalizuje: zero kompromisów! Widać to doskonale w dalszej części 5 rozdziału Ewangelii wg Mateusza: „Słyszeliście (...) Nie zabijaj. A kto by się dopuścił zabójstwa podlega sądowi. A Ja wam powiadam: każdy, kto gniewa się na swego brata, podlega sądowi. (...) A kto by mu rzekł >>Bezbożniku<< podlega karze piekła ognistego. Albo jeszcze to: „Słyszeliście (...) Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam - każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił cudzołóstwa”. Jak widać na wybranych przykładach, wcale nie trzeba wielkich draństw z naszej strony, by stracić a pola widzenia cel naszego powołania i życia - świętość. Przyjrzyjmy się jednak dziś temu, co Słowo Boże niesie nam w swej treści wprost. Patrząc na treść błogosławieństw i jednocześnie wiedząc, co jest przedmiotem nauczania Pana Jezusa zaraz po ich „opublikowaniu”, można powiedzieć, iż błogosławieństwa są uwerturą do życia prawdziwie na wzór Chrystusa, życia, które nakierowane jest nie na zabieganie o osobiste honory, o chęć wybicia się na wyżyny sławy, bogactwa, etc.

Bardziej chodzi Zbawicielowi o to, by człowiek zechciał przekonać się, iż to, co faktycznie jest najważniejsze w życiu to możliwość zafascynowania się swoistą „małością”, czy raczej zdrową pokorą. Bo przecież ani ubóstwo, ani smutek, czy małomówność a tym bardziej życie bez przejawów agresji, złości - to sprawy, które dziś nas nie tyle, że nie zajmują, ile bardziej kojarzą się z upośledzeniem ludzkiej egzystencji. Spędzają one sen z oczu wielu: tych, którym one doskwierają jak również innym, chcącym im zaradzić. Jak zatem przyjąć te dyskomforty jako walor życia? Przecież wiadomo, że nie chodzi o to, by nagle wszyscy chrześcijanie mieli stać się cierpiętnikami, w worach pokutnych, i na dodatek biczującymi się. Przeciwnie - taka postawa żadną miarą nie przystaje do Dziecka Bożego. Trzeba nam się raczej skupić na zagadnieniu normalności w życiu. Owi „ubodzy w duchu” to ludzie cechujący się prostotą serca: widząc kogoś w potrzebie, spieszą, by mu zaradzić. Nie oglądają się za zapłatą czy odwzajemnieniem. Ci zaś, którzy są „smucącymi się” to ludzie zdolni pochylić się nad każdą ludzką biedą. Nawet, jeśli nie są w stanie fizycznie, materialnie komuś pomóc, to przynajmniej uronią szczerą łzę żalu, bólu, zatroskania. Takimi właśnie byli ci wszyscy, których Uroczystość dziś przeżywamy. Dzielimy radość zbawionych, wierząc również, iż mamy w nich naszych wystawienników u Boga. Nie zbawimy świata - bo za Chrystusem - Człowiekiem i Bogiem też nie wszyscy poszli.

Nie zaradzimy całkowicie wszelkiemu złu panoszącemu się w świecie, bo i sam Chrystus nie „załatwił” tego problemu definitywnie. Możemy jednak spróbować się pochylić nad Błogosławieństwami w odniesieniu do samych siebie. I w ten sposób zacząć tworzyć dobre czasy i obyczaje. Tak jak Patronowie dania dzisiejszego.

Ks. Marek Radomski