Strefa myśli

baner komentarze

Komentarze do niedzielnej Ewangelii - rok C

Bóg w swoim Słowie mówi do nas osobiście. Otwarciu Pisma świętego ma zawsze towarzyszyć myśl, że jest to spotkanie z Bogiem żywym. Tu i teraz On przemawia i objawia swoja wolę. Owocem tego staje się refleksja, która ubrana w komentarz ma inspirować, zachęcać, rzucać światło. Przekonywać nieustannie, że „żywe jest Słowo Boże i skuteczne”.

III Niedziela Zwykła (Łk 1,1-4.4,14-21) - Rok C

Data publikacji: 16 Styczeń 2016

Ważne jest abyśmy pojęli, że w niedzielę mamy iść do świątyni, aby słuchać Słowa. Jezus utożsamia się ze wszystkimi, nie czyni różnic Jego misją jest dać prawdziwą wolność, prawdziwe przejrzenie, Jego dobra nowina to ukazanie prawdy o miłości i ukazanie sensu życia człowiekowi głodnemu i ubogiemu w wartości.

III Niedziela Zwykła (Łk 1,1-4.4,14-21)

Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono. Potem powrócił Jezus w mocy Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich. Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane: Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana. Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Począł więc mówić do nich: Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli.

DZIŚ SPEŁNIŁY SIĘ TE SŁOWA

Niedziela jest Paschą chrześcijańską, Dniem Pana, pamiątką Jego zmartwychwstania Dlatego ma nam przypominać, abyśmy nieustannie powstawali z martwych, budzili się i ożywali do Nowego Życia.

W dzień pamiątki paschy żydowskiej Jezus chodził do różnych synagog, aby słuchać Słowa - czytając je, my przychodzimy naszym zwyczajem do różnych świątyń, aby słuchać Słowa Jezusa,

Co robi Jezus w synagodze - bierze zwój, aby czytać.
Co my mamy czynić - słuchać Jego słów.

Ważne jest abyśmy pojęli, że w niedzielę mamy iść do świątyni, aby słuchać Słowa. Jezus utożsamia się ze wszystkimi, nie czyni różnic Jego misją jest dać prawdziwą wolność, prawdziwe przejrzenie, Jego dobra nowina to ukazanie prawdy o miłości i ukazanie sensu życia człowiekowi głodnemu i ubogiemu w wartości.

W Dzień Pański oczy zgromadzonych w świątyni ludzi mają być utkwione w Jezusa obecnego w Słowie i Eucharystii.

Dziś się spełniły te słowa, zawsze się one spełniają, kiedy jesteśmy na Mszy Św. i słuchamy słów Jezusa. To dziś i spełnienie jest zawsze wtedy, gdy chcemy słuchać i jesteśmy w Dzień Pański w Świątyni - tego dnia i każdego kolejnego.

Niedziela to też pamiątka wylania Ducha Świętego to właśnie On napełnia słuchających Mocą i na każdym, kto przyszedł dziś - spoczywa, namaszcza i posyła.

ks. Jerzy Skiba

NAJWAŻNIEJSZA JEST TĘSKNOTA

Który sposób gwarantuje głębsze przeżywanie Słów Bożych? Gdy jeden czyta a reszta słucha (tak jak w dzisiejszym czytaniu kapłan Ezdrasz) czy też, gdy wszyscy mają w domu swoją Biblię (tak jak to jest dziś) i zaglądają do niej, gdy tylko zapragną? Każdy powie, że ten drugi, ponieważ nie wszyscy mogą w tym samym czasie skupić się na Słowach Pańskich. I to prawda. Dlaczego więc ten pierwszy sposób sprawił, że ludzie domagali się od Ezdrasza wyniesienia Prawa, oddali mu pokłon a nawet płakali? Dlaczego ten drugi sposób wydał tak fatalne owoce, że dziś Pisma Święte wyglądają jak piękne pomniki Boże w domach chrześcijan? Może kluczem do zrozumienia tej sytuacji jest ludzka chęć zdobywania tego czego się nie ma? Może to właśnie świadomość, że nie ma w domu tego co powinno być, sprawia, że jadę i kupuję a jak jest w domu, to leży?

Historia Kościoła zna wiele takich przypadków. Chociażby taki, z polskiego podwórka. Gdy budowały się kościoły w nowych dzielnicach, ludzie licznie przychodzili je budować. Tworzyły się błogosławione relacje między kapłanami i wiernymi. Wspólnoty żyły i były liczne. Gdy tylko kościół został ukończony, liczba osób czynnie angażujących się w życie parafii, systematycznie malała. Podobnie było z polską emigracją. Młodzi ludzie, którzy po roku 2005 wyjechali z kraju w poszukiwaniu pracy, zaczęli licznie gromadzić się w kościołach, których wcześniej unikali. Odkładali pieniądze na ślub i wesele, przyjeżdżali chrzcić dzieci i tak pięknie mówili o Kościele.

Może trzeba w życiu odczuć jakiś brak, żeby czegoś zapragnąć? Może najlepszym sposobem na przybliżenie się do Kościoła jest jego chwilowe zniknięcie? Może najlepszym sposobem zapragnięcia Boga jest Jego oddalenie? Jeśli tak, to wiadomo, dlaczego Jezus nie został na ziemi po zmartwychwstaniu, tylko wrócił do Ojca ...

ks. Krzysztof Nowak

Księga dialogu

Jedna z legend dominikańskich opowiada, że kiedy pewien student zapytał św. Dominika, skąd płynie mądrość jego kazań, usłyszał: „Z księgi miłości – Pisma Świętego – która uczy wszystkiego”. Problem roli Pisma Świętego podnosi dzisiejsza liturgia słowa.
W konstytucji o Objawieniu Bożym Sobór Watykański II upominał, „by przez częste czytanie Pisma Świętego wierzący nabywali poznania Jezusa” i przypomniał zdanie św. Hieronima: „nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa”. Co więc znaczy czytać Pismo Święte? To znaczy być pytanym przez Boga i odpowiadać Mu. Biblia jest bowiem księgą żywego, współczesnego dialogu. „Gdzie jesteś Adamie?... Co myślicie?... Czy na to złym okiem patrzysz, że jestem dobry?... Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?... A wy, za kogo Mnie uważacie?...”.

To nie są pytania postawione kiedyś, raz jeden. Bóg mówi ciągle i czeka na odpowiedź; pragnie, byśmy w świetle Bożego słowa poznawali swoje powołanie, swoje grzechy i braki w miłości. My niby dobrze o tym wiemy, ale czy bierzemy to na serio?

ks. Marek Majewski

NIE TYLKO DO TEOFILA

Głoszenie Słowa Bożego to nie to samo, co pogaduszki o rozmaitych sprawach codzienności. Tak jak przy tych drugich nie jeden raz słyszy się kolokwialne zwroty, bardziej czy mniej egzotyczne neologizmy, czy skrótowce – to jednak głosząc, przepowiadając Ewangelię – standardy trzeba zachować inne. Uczy nas tego Łukasz Ewangelista: precyzyjne, wycyzelowane słowa, które wyrażają jakże konkretną głębię: szacunku oraz autentyczności, wiarygodności. Przyjrzyjmy się niektórym ze słów, jakie Święty Łukasz stosuje, przekazując nam Dobrą Nowinę Jezusa Chrystusa.

Po pierwsze, uwagę zwraca użyty wyraz ”opowiadanie”: (greckie: Diēgēsis), w innych utworach literackich oznacza uporządkowaną relację, w przeciwieństwie do przypadkowego zestawienia anegdot czy myśli. Po drugie, pojawia się zwrot: ”zdarzeniach, które się dokonały pośród nas”. Ze słów tych wynika, że celem Łukasza nie było spisanie tylko relacji historycznej; słowa te określają główny temat Ewangelii jakim jest wypełnienie przez Boga planu zbawienia człowieka.

Wreszcie po trzecie: W starożytności zwrot „przekazali” miał często znaczenie techniczne. Uczniowie szkół rabinistycznych w sposób bardzo staranny przekazywali tradycje pochodzące z pierwszego pokolenia uczniów. Ludzie przekazujący tradycje drogą ustną mieli doskonale wyćwiczoną pamięć i wiernie przekazywali zasłyszane opowieści. Ponieważ Łukasz pisał, gdy naoczni świadkowie jeszcze żyli i zajmowali ważne miejsce we wczesnym Kościele, możemy być pewni, że jego tradycje są wiarygodne. (Źródła pochodzące od naocznych świadków były uważane za najlepsze.)

A jak to bywa u nas? Grzechy języka, zwłaszcza te wynikłe z zaniedbywania prawdy, poszukiwania głębi i sensu generują najwięcej problemów międzyludzkich. Logika „jedna pani drugiej pani usłyszawszy od córki siostry swej bratowej powiedziała” pojawia się w wielu zakamarkach ludzkiego egzystowania. Skłonny jestem, po ostatnich osobistych doświadczeniach stwierdzić, że nikt, nawet kapłani, nie jest od tego wolny. Łatwiej jest „iść za ciosem”, aniżeli zadać sobie trudu, by poddać weryfikacji zasłyszane wieści. One przecież mogą tak samo pomóc, jak i zaszkodzić – zarówno temu którego dotyczą, jak i tych, którzy je kładą na swe usta. Potrzeba przecież w sumie nie wiele: uporządkowania i wyeksponowanie, afirmacja prawdy, a w niej wiary, nadziei i miłości. Jako uczniowie Pana Jezusa, w ten właśnie sposób, poprzez mowę, słowa, mamy realizować i kontynuować Jego misję: ubogim nieść dobrą nowinę, więźniom głosić wolność, a niewidomym przejrzenie; uciśnionych odsyłać wolnymi, obwoływać rok łaski od Pana.

ks. Marek Radomski