Strefa myśli

baner okiem świeckiego

Okiem świeckiego

Zachęcamy do pisania o kapłanach. Spotkaniach, oczekiwaniach, współpracy. I znowu czynimy to z przeświadczeniem, że ten głos potrzebny jest najpierw samym kapłanom. Ale też wszystkim, którzy stanowiąc Kościół chcą odpowiedzialnie patrzeć na radości i nadzieje oraz lęki i obawy związane z kapłaństwem. 

Błogosławieni kapłani, którzy pragną... świętości

Autor: Aneta Krawczyk
Data publikacji: 16 Listopad 2016

Nie można być księdzem bez duchowej energii. Co daje tę energię? Przeżywanie relacji z Bogiem i autentyczne, zdrowe pragnienie świętości? Pragnienie, które jest życiową postawą i motywacją. A nade wszystko – ożywiającą tęsknotą. Pragnienie świętości jest przeciwieństwem życiowej nudy. 

Dowodził tego francuski pisarz katolicki Georges Bernanos (1888–1948), który wprowadził do literatury dramat świętości. Bernanos zwany pisarzem Wielkiego Piątku, pisarzem świętości podejmował temat świadomości religijnej współczesnego człowieka opartej na teologii grzechu i łaski. Kiedy zarzucono mu, że ma wręcz „obsesję księdza”, autor Zapisków wiejskiego proboszcza żarliwie ripostował: „Ależ ja go kocham! Usiłuję go zrozumieć – kochać to rozumieć – a on wciąż wyślizguje mi się z rąk”. Ważne słowa twórcy, który szukał odpowiedzi na pytania o współczesne oblicze świętości. Jak wygląda współczesna świętość? Jaką rolę pełni w niej osoba księdza?

W wywiadzie „Chrześcijaństwo, które zadaje pytania”, krytykując marketową wizję chrześcijaństwa idącego na kompromis ze światem, usiłującego konkurować z show-biznesem, ks. Alessandro Pronzato przypomina słowa, które we wspomnianej powieści Bernanosa wypowiada stary ksiądz, zwracając się do młodszych współbraci: „Wy chcecie się podobać. A gdzie jest powiedziane w Ewangelii, że macie się podobać? Wy macie być solą ziemi, a nie miodem ziemi” [1].

Przypominają się w tym miejscu słowa św. Piotra, który zrozumiał, że największa miłość i świętość żąda od Zbawiciela czegoś strasznego. „Panie, nie przyjdzie to nigdy na Ciebie” (Mt 16,22). Pamiętamy odpowiedź Jezusa. Pokusa była wielka. Odejść, zdezerterować, odpuścić. Ocalić życie. A jednak świętość to szaleństwo.

Ksiądz jak każdy człowiek może mieć ludzkie słabości, ale nie może zgodzić się w swoim życiu na mierność i półprawdy. Kapłańskie życie to szczególne zaproszenie do świętości. Czytając życiorysy świętych, dostrzegamy często, że nie mieli łatwych charakterów. Może dlatego, że święci nie starali się podobać ludziom, lecz Bogu.

Pragnąć Boga. Kochać Boga. Nie schlebiać ludziom, nie uciekać od świata, ale szukać dobra w ludziach i w świecie. Także w księżach. Oto zadanie miłości bliźniego. Kościół Chrystusa nie jest bowiem tylko grzeszny. Jest „Kościołem świętych”, jak pisał Bernanos. A więc Kościół świętych i każdy kapłan nie musi podobać się ludziom. To, co proponuje, musi mieć swój zdecydowany, konkretny smak, który w dobry sposób wyostrzy ludziom odbiór rzeczywistości. Jak sól.

Po co istnieje Kościół – teologia świętości

Świętość – mocne słowo. Wywołuje niekiedy zażenowanie. Słowo, które powinno być bliskie każdemu, kto żyje w obecności Ducha Świętego.

Jak pisze kard. Jose Saraiva Martins CMF, świętość była centralnym motywem nauczania Jana Pawła II [2]. Bardzo ważny pod tym względem jest program, który św. Jan Paweł II nakreślił w Liście apostolskim Novo millennio ineunte opublikowanym na zakończenie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000. Papież podejmuje w nim naukę Soboru Watykańskiego II na temat „teologii życia świętych”. Jak pisał Jan Paweł II, głównym celem Kościoła, najważniejszym zadaniem duszpasterstwa, jest ukazywanie perspektywy świętości, prowadzenie ludzi do świętości.

„Dzisiaj trzeba na nowo z przekonaniem zalecać wszystkim dążenie do tej wysokiej miary zwyczajnego życia chrześcijańskiego. Całe życie kościelnej wspólnoty i chrześcijańskich rodzin winno zmierzać w tym kierunku” (Novo millennio ineunte, 30–31).

Idąc śladem kard. Saraivy komentującego wypowiedzi Jana Pawła II, można powiedzieć, że skuteczność misji Kościoła zależy właśnie od tej wysokiej miary przyjętej przez każdego chrześcijanina, w szczególny sposób – każdego księdza. Wiarygodność kapłanów zależy od ich świętości.

„Kościół został założony z myślą o człowieku. (...) Pierwszym celem działalności Kościoła jest uświęcenie człowieka, gdyż tego pragnie wieczna Miłość Boga w Trójcy. (...) Misja, która mi została powierzona – kontynuuje Papież – nie polega na niczym innym, jak tylko na tym, aby uświęcać siebie i innych, samemu żyć zgodnie z Bożym planem zbawienia i pomagać żyć według niego innym, starać się zrozumieć tajemnicę Kościoła i pomagać zrozumieć ją innym” (przemówienie z 28 czerwca 1982 r.: Insegnamenti, V/2, 1982, s. 2429).

Dosięgnąć Boga – z dna cierpienia

Paradoksem jest to, że świętość jest zadaniem i powołaniem dla wszystkich, choć zarazem nie jest dla słabych. A przecież ludzie są słabi. Mają prawo bać się świętości, o ile nie zaufają Temu, który wzywa. Ksiądz, aby być skutecznym i żyć prawdą musi się zgodzić na własną świętość. Na taką relację z Chrystusem, która Bogu pozwala działać w ludzkim życiu bez przeszkód.

Świętość jest na ziemi krzykiem, wołaniem, pragnieniem, mocowaniem się o dobro z samym sobą, ze światem, z osobowym złem. Jest tęsknotą za żywym Bogiem. „Z głębokości wołam do Ciebie, Panie, o Panie słuchaj głosu mego!” (Ps 130/129; 1–2). Jest zatem naśladowaniem Mistrza: „Z głośnym wołaniem i płaczem za dni ciała swego zanosił On gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości. A chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A gdy wszystko wykonał, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają” (Hbr 5, 7–9).

Jak każdy powołany do świętości, również kapłan jest osobą, która staje się dopiero na drodze przekraczania siebie. Przez swoje wybory rozwija się albo niszczy swoje człowieczeństwo. Dla wierzącego chrześcijanina kapłan jest narzędziem łask, pośrednikiem w dialogu ze Zbawicielem. Ksiądz dysponuje potężną bronią: rozgrzesza i egzorcyzmuje. Rozgrywa się w nim gwałtowna mistyczna walka sił dobra i zła.

„Błogosławieni kapłani, którzy łakną i pragną świętości” pisał w książce „Między ziemią a niebem” ks. W. Al. Niewęgłowski. Pragnienie świętości wytycza drogę powołania każdego księdza. Nie można być świętym bez walki. To podróż do prawdy – bezwzględnej i radosnej. To perspektywa nadziei.

Lęk człowieka – czułość Ojca

Świętość jest wolą Boga: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty” (Kpł 19, 2). Jest zaproszeniem Jezusa i Jego propozycją nie do odrzucenia: „Bądźcie wiec wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5, 48; por. 12, 30; J 13, 43; 15, 12). Jest wezwaniem Apostoła narodów: „Albowiem wolą Bożą jest wasze uświęcenie” (1 Tes 4, 3; por. Ef 1, 4; 5, 3; Koi 3, 12; Gal 5, 22; Rz 6, 22).

Świętość kapłana jest więc łaską i talentem – danym od Boga zadaniem do wykonania i przeznaczeniem. Trzeba pamiętać, że nie jest ona dla ludzi starych, choć jest obumieraniem dla ego i często jest głupotą w oczach świata. A jednak niesie ona duchowe zdrowie, zapał, radość i daje życie. To smutek i zniechęcenie, izolacja i melancholia są objawem starości. Świętość to młodość.

Być światłem

Świętość to światło Boga w ciemności. Ksiądz powinien żyć pragnieniem Boga i zarażać zapałem życia, a zarazem świętości. W ten sposób chrześcijaństwo i zarazem kapłaństwo staje się zaprzeczeniem nudy i przeciętności. Nie chodzi o podejście wyczynowe, ilościowe, ekonomiczne. Istotną sprawą jest to, jak ksiądz żyje z Chrystusem. Co jest naprawdę treścią jego życia. Byłoby naiwnością sądzić, że każda czystość, świętość, niewinność i dobro i miłość „są bezkarne”. To właśnie autentyczna przyjaźń z Chrystusem jest narażona na największe ataki zła. Świętość to ostrość prawdy, a niezafałszowanie jest barierą dla wszelkiego kłamstwa. Świętość kapłana zakłada zgodę na to, że jego życie będzie dziełem Ducha Świętego.

[1]    http://www.cfd.sds.pl/?d=more,519,173.

[2]    http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TH/THO/25jp/martins_swietosc.html

Kontakt

Administrator strony

Joanna Roczyńska
kaplani@kaplani.com.pl