Strefa myśli

artykuły

Artykuły

Drodzy Bracia Kapłani pragniemy stworzyć tu miejsce, które stanie się dla Was inspiracją do przemyśleń, refleksji. Które może będzie również strefą ciekwaych odkryć lub pozwoli poszerzyć wiedzę z interesujących Was zakresów. Jednak nade wszystko niech stanie się miejscem dzielenia się kapłanów z kapłanami. Gdzie będziemy nawzajem się ubogacać, aby lepiej służyć, ale również by samemu się rozwijać i zacieśniać więź z Jezusem.

Śmierć należy do Życia (nie na odwrót)!

Autor: o. Krzysztof Osuch SJ
Data publikacji: 19 Grudzień 2014

Temat ŚMIERCI jest aktualny nie w jedno tylko popołudnie w Uroczystość Wszystkich Świętych i w Dzień Zaduszny – dzień intensywnej modlitwy Kościoła za wszystkich wiernych zmarłych. To nader oczywiste. Więc proponuję poniższe rozważanie (już dzisiaj, z pewnym wyprzedzeniem). Nawiązuje ono do Wielkiego Czwartku i Wieczernika. A trzeba nam cały rok pamiętać, że to „tu”: w Wieczerniku – w Eucharystii, a więc w owym rewelacyjnym Jezusowym rozporządzeniu Sobą – wszyscy znajdujemy najgłębszy SENS całożyciowej DROGI przez Ziemię do DOMU OJCA!

przejście

Myśleć o śmierci

Żyjąc na ziemi, mamy czasem nieprzeparte wrażenie, że pogrążeni jesteśmy w jakimś nieprzeniknionym mroku i w nocy, która „już” jest ciemna i jeszcze ciemnieje. Noc życia, które przemija, i „noc świata”, który przestaje tęsknić za wiekuistą światłością Boga – to niezwykle bolesna rzeczywistość, z którą sam, w pojedynkę, nikt sobie nie poradzi.

Wcześniej czy później każdy musi zmierzyć się z własną śmiercią. Kiedyś trzeba zacząć o niej myśleć. Jeśli nie wcześniej, to przynajmniej w starości czy przy poważnym pogorszeniu stanu zdrowia, musimy skonfrontować się z myślą o śmierci. Ale nie tylko wtedy warto i należy o niej myśleć. Mędrcy powiedzieliby, że częste myślenie o końcu swego życia to rzecz dobra i zbawienna.

– Św. Ignacy Loyola radzi to czynić, gdy chcemy dokonać rozsądnego i dobrego wyboru. W Ćwiczeniach duchownych pisze tak: „zastanowić się, jakbym już był w chwili śmierci, nad tą postawą i tą miarą, którą wtedy chciałbym widzieć zastosowaną w tym obecnym wyborze; i dostosowując się do niej całkowicie dokonam mojej decyzji” (ĆD 186). Św. Ignacemu na pewno nie chodzi o wzbudzanie w sobie lęku, gdyż ten (na ogół) jest złym doradcą. Chodzi natomiast o jasne uświadomienie sobie tego, po co żyjemy. A żyjemy po to, aby móc umrzeć. Nie: umrzeć i koniec, ale umrzeć i zacząć żyć naprawdę – w Bogu i Boskim Życiem!

To prawda, „prawdziwe życie jest nieobecne”, jednak Jezus wiarygodnie zapewnia nas, że jest drogą i prawdą, i życiem (por. J 14, 6). Że jest prawdziwą drogą do życia prawdziwego.

Właśnie, śmierć należy do Życia (nie na odwrót!)

Wymowa Objawienia Bożego jest jednoznaczna: śmierć należy do życia i życiu jest przyporządkowana; a nie na odwrót! Jezus Chrystus przekonuje nas o tym w sposób wyjątkowy i ostateczny. On czerpie swą wiedzę i pewność co do zwycięstwa Życia nad śmiercią – wprost z Serca Ojca. Tak „wyposażony” przychodzi, by uczyć nas nie tylko dobrze żyć, ale także dobrze umierać.

Jezus w swej śmierci widział po prostu godzinę paschy, czyli godzinę przejścia z tego świata do Ojca. Myśl o Przejściu wywoływała w Nim głębokie wzruszenie. Powrót do Ojca, do Jego Chwały był dla Jezusa przyczyną ogromnej radości. Ale nie tylko radości!

Wejście w śmierć było dla Niego także czymś wyjątkowo trudnym. Umierać bowiem jako ktoś obarczony i wręcz miażdżony wszystkimi winami ludzkiej rodziny (por. Iz 53), wejść w konfron­tację z całą nienawistną logiką demonów (por. Ap 12), zderzyć się ludzką niewiarą i podejrzliwością wobec Miłości Boga – to rzecz straszna. Trudność i okropność ekspiacyjnego umierania Jezusa widać zarówno w ewangelicznych opisach Jego Męki jak i na cudownie zacho­wa­nym Całunie Turyńskim i (nawet na) Chuście z Manoppello, która odzwierciedla pierwszy moment po przejściu ze śmierci do nowego życia.

Wstępować w ślady Jezusa

Ilekroć uczestniczymy w Eucharystii, tylekroć uczymy się od Niego rzeczy najważniejszej: jak żyć i jak umierać, aby zacząć żyć pełnym życiem w Bogu. Najpierw zauważajmy, że Jezus głęboko wzrusza się na myśl o bliskim spotkaniu z Ojcem. To perspektywa bliskiego spotkania z Ojcem pozwala Mu – z jasnością umysłu i z płomiennym sercem – tak jednoznacznie rozporządzić swoim życiem. A praktycznie oznaczało to wejść w Mękę i Śmierć.

Uczymy się od Jezusa oddawania ziemskiego życia i wchodzenia w trud umierania – choćby i na drzewie krzyża! Dla Jezusa najważniejsze było to, by powrócić do Ojca. I to, by i z życia, i ze śmierci uczynić dar-ofiarę dla Ojca, a także dla wszystkich ludzi, Jego umiłowanych sióstr i braci.

Jest to imponująca wolność: nie dać się niczemu zatrzymać i zawrócić z paschalnej drogi. Jezus, umiłowany Syn Ojca, wiedział i konsekwentnie wyznawał, że od Boga wyszedł i do Boga idzie.

Można śmiało stwierdzić, że troską Jezusa-Zbawiciela było (i wciąż będzie) to jedynie, by wszystkich ludzi pociągnąć za Sobą ku Ojcu! Największą pasją Jezusa – miłośnika Ojca i miłośnika człowieka – było i jest to jedynie, by skutecznie wprawić wszystkich swych braci w paschalny ruch: ku Ojcu, ku Życiu. Ku życiu w Pełni, ku życiu prawdziwemu!

W te dni – częstszych przystanków i zadumy nad grobami naszych drogich zmarłych –odpowiedzmy sobie na pytanie: gdzie my jesteśmy w naszym myśleniu o życiu i śmierci? Co dla nas bardziej „waży”: śmierć czy Życie? Co czemu, w naszym rozumieniu i odczuwaniu, jest przyporządkowane: śmierć Życiu czy Życie śmierci? Czy jesteśmy już dość paschalni?

I jeszcze tak: jakie uczucia wezbrałyby w moim sercu, gdybym miał umrzeć już jutro czy pojutrze? Jakbym się modlił? Czy zachowując wszystkie proporcje, mógłbym streścić sens swojego życia w tym jednym Jezusowym zdaniu: „Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca?” (J 16, 28).

Zapewne stanięcie, już tu i teraz, oko w oko z własną śmiercią odsłoniłoby wiele braków w naszym „paschalnym” zapatrywaniu na życie i na umieranie (…) Co ja winienem uczynić (zmienić) w swoim postępowaniu, by jeszcze bardziej przyswoić sobie Jezusowy sposób życia na tym świecie? I Jezusowy sposób przechodzenia i odchodzenia z tego świata? Chciejmy też pamiętać, że ważne przekonania i postawy stają się naszym udziałem w aktach rozumu, który poznaje i wierzy, przyjmuje Miłość i miłuje Miłość…

Prośmy

Prośmy też Jezusa o zdolność do ufnego i wielkodusznego ofiarowania Bogu Ojcu ziemskiego życia i trudów umierania jako „ceny” za najwyższe dobro, jakim jest zjednoczenie z Bogiem i oglądanie Go, jakim jest. Prośmy, by Jezus gromadzący nas na ucztę ofiarną w Wieczerniku pomnożył w nas pewność tego, że za progiem śmierci czeka Dobry Ojciec i że On weźmie nas w swe mocne Ojcowskie ramiona.

Obyśmy, przewidując trwogę umierania i (być może) wielkie osamotnienie, już mogli powtarzać słowa, które Jezus wypowiedział na krótko przed swoją śmiercią: „Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie – każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego. Ale Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną” (J 16, 32).

Kontakt

Administrator strony

Joanna Roczyńska
kaplani@kaplani.com.pl