Felietony

Opis świata, który często do nas dociera nosi na sobie ślad autora. Ważne jest to, o czym słyszymy, ale również i to, kto o tym pisze. Świadczą o tym postawione akcenty i wyróżnienia. Zawsze jednak pojawia się problem prawdy i obiektywizmu. Chrześcijanin w kierowaniu się tymi kryteriami nie pozostaje sam. Prawda Bożego Słowa pozwala docierać do ukrytych znaczeń. Odkrywać sens zdarzeń i nie zawężać ich do tego tylko, co można zobaczyć i dotknąć. Tak właśnie chcemy postrzegać świat. I dzielić się tym, o czym wszyscy mówią albo tym, co osobiście staje się doświadczeniem naszego życia. Zawsze jednak przeglądając doczesność w wieczności.

Felietony

ks. Andrzej Przybylski

Słabość nie jest mocą

Słabość nie jest moją mocą. Byłoby kłamstwem gdybym swoje słabości nazwał atutami. Byłoby niepotrzebną zgodą na słabość, gdybym miał w nich upatrywać źródło moich sukcesów. To, że nie umiem utrzymać się w tonacji nie jest mocną stroną sprawowanej przeze mnie liturgii. Gdyby cierpienie samo w sobie było jakimś niezbywalnym dobrem, życzyłbym sobie cierpienia. A ja nie chcę cierpieć i wierzę mocno, że i Bóg nie chce mojego bólu. To, że tak kiesko gadam obcymi językami wcale nie jest mocą mojego kapłańskiego przepowiadania. 

ks. Socha

Zostałem proboszczem

W moim życiu nastąpiły radykalne zmiany. Pod koniec kwietnia tego roku zostałem ustanowiony proboszczem dużej, miejskiej parafii w Gdyni. Do dzisiaj wiele osób zadaje mi podobne pytania: jak sobie radzisz? jak tam pierwsze dni proboszczowania? Odpowiadam zawsze podobnie, iż ciągle się uczę.

Przypomniałem sobie niedawno piękny i pouczający tekst jaki napisał św. Bernard do człowieka, któremu też się życie zmieniło z tą różnicą, że on został biskupem:

ks. Jan Uchwat

Jedni drugich brzemiona noście

Na co dzień mieszkam w seminarium. Przez sam fakt zamieszkiwania w tym miejscu, niejako automatycznie jestem włączony w życie wspólnotowe. Dla mnie jako kapłana szczególnym miejscem doświadczania wspólnoty jest modlitwa wraz z moimi współbraćmi. Kilka razy dziennie, o ściśle określonych porach wraz z wszystkimi klerykami, udaję się do kaplicy, aby wspólnie modlić się do Boga. Najczęściej razem odmawiamy brewiarz. To ogromna pomoc, kiedy wokół osiemdziesiąt osób jednym głosem woła do Boga. 

ks. Zbyszek Wądrzyk

Chrześcijaństwo to nie kucyk

Chrześcijaństwo to nie kucyk, osiodłany, w uprzęży, wędrujący wokół palika, za pieniążka gotów przewieźć dzieciaka w kółeczko. To dziki Tarpan, któremu uzda jest obca a tylko Wiatr podpowiada kierunek. Galopuje po połoninach wolności a pasie się na łąkach prawdy. Chrześcijaństwa nie da się osiodłać i wprzęgnąć w jarzmo ludzkich oczekiwań, nie jest wierzchowcem ani demokracji, ani kapitalizmu. Ono samo w sobie nosi swój sens i cel i nie szuka go poza sobą. Chrześcijaństwo jest Chrystusa! To boli, kiedy zamiast Chrystusa na swych sztandarach chrześcijanie wypisują imiona bożków XX wieku: demokracji i tolerancji. Ludzie oczekują sprawiedliwości.

ks. Przybylski

Pasterz i Baranek

Lubię czasem wmieszać się w tłum. Trochę zapomnieć, że jestem księdzem, żeby posłuchać ludzi, popatrzeć jak żyją, o czym mówią, co jest ich główną troską. Lubię wsiąść do miejskiego autobusu, żeby się wcisnąć w tłum i zobaczyć jak to jest, gdy autobus rzuca na zakręcie lub stoi w korku. Siadam czasem pod chórem w kościele, żeby poczuć się jak zwykły wierny i wyobrażam sobie jak by to było, gdym miał być na mszy odprawianej przez takiego księdza jak ja, czy nudziłbym się na swoich kazaniach, czy śmiałbym się ze swojego śpiewania? Zapominam czasem, że Jezus jest jednocześnie Kapłanem i Ofiarą, że sam siebie składa w ofierze.

ks. Przybylski

Dom Kościoła

Kocham Kościół i mocno w niego wierzę, mimo, że znam Kościół “od kuchni” z jego ludzkimi zmarszczkami i upadkami, z jego ludzką brzydotą i słabością. Kocham Go, bo wierzę, że jest on przestrzenią, w którą wcielił się Bóg. Łatwiej się wierzy w bóstwo Chrystusa niż w Jego żywą obecność w Kościele. Tylu ludzi mówi Chrystusowi “tak”, a Kościołowi - “nie”. Dla mnie nie istnieje taki podział, bo przecież to Kościół zrodził mnie do wiary, dał mi Chrystusa, to w Kościele narodziłem się dla Boga, umocniłem się w Duchu Świętym i w Kościele zostałem obdarowany łaską kapłaństwa. 

ks. Przybylski

Poranieni

Szturmuję niebo modląc się za chorych kapłanów. Bóg postawił przede mną nowe zadanie - ratować chorego kapłana, wyrywać go ze słabości, uzależnienia. To jakby nowy obszar mojej służby Bogu - posłużyć choremu współbratu. Nie umiem o niczym innym myśleć. Jeśli się modlę to wołam o pomoc Boga, aby zrobił cud uzdrowienia. Przy tej okazji myślę o coraz większej grupie księży borykających się z depresją, alkoholem, pornografią, o księżach pogubionych i zniewolonych przez grzeszne relacje.

ks. Andrzej Przybylski

Gdy w proch się obrócę…

Michał, odpowiedzialny za kaplicę w naszym seminarium, wystawił już na środku kaplicy krzyż. Przez cały Wielki Post będzie można przed nim uklęknąć i ucałować Ukrzyżowanego. Ponoć dawniej, w niektórych kościołach, zamiast krzyża wystawiano trumnę z lustrem w środku. Każdy wierny zatrzymywał się przed trumną i w lustrzanym odbiciu widział siebie. Nie chodziło w tej pobożnej praktyce o wywołanie lęku przed śmiercią, ale o wyobrażenie sobie własnego pogrzebu i reakcji ludzi, którzy przychodzą na to ostatnie pożegnanie.Co ludzie czuliby i powiedzieliby o mnie, gdybym dziś umarł? Czy pod powierzchnią zwykłego ludzkiego współczucia, nie byłoby odrobiny ulgi, że odszedł ktoś, kto ranił, krzywdził, kto głupio żył i rozwalił swoje i cudze życie?

ks. Andrzej Przybylski

Sługa wolności

Zapachniało mi znowu klimatami Taize. Zbliża się spotkanie młodych w Poznaniu, a mnie udało się dziś przez cały dzień czytać książkowy wywiad z bratem Alois. Jest coś takiego co mnie fascynuje w tej wspólnocie i co tak trudno było mi budować w duszpasterstwie, a teraz jeszcze trudniej w seminarium. Wspólnota pojednania, zaufania i wolności. Wszyscy tak bardzo pragniemy tych wartości, ale jakoś, w swoim skażeniu grzechem, ciągle je rujnujemy. Bóg dał mi łaskę paru chwil spotkania z tą wspólnotą, dał mi łaskę kilku krótkich spotkań z bratem Roger. Nie miałem dotąd lepszej szkoły doświadczenia ewangelicznej wspólnoty.

ks. Leszczyński

Święta, święta i po świętach...

Wielkanocna radość wolnych dni za nami i sprawdza się jak zwykle powiedzenie: „święta, święta i po świętach”. Potrzebujemy czasu świątecznego, choć powrót do codziennych obowiązków wydaje się potem nieco trudny. Z drugiej strony wchodzimy w powszedniość z całym zasiewem świąt. To radość rodzinnych spotkań, piękna wiosny, przeczytanej książki, jakiegoś dobrego filmu czy zadowolenie z odwiedzenia starych i nowych miejsc. Cała gama doświadczeń estetycznych.