Strefa myśli

baner komentarz rok b

Komentarze do niedzielnej Ewangelii - rok B

Bóg w swoim Słowie mówi do nas osobiście. Otwarciu Pisma świętego ma zawsze towarzyszyć myśl, że jest to spotkanie z Bogiem żywym. Tu i teraz On przemawia i objawia swoja wolę. Owocem tego staje się refleksja, która ubrana w komentarz ma inspirować, zachęcać, rzucać światło. Przekonywać nieustannie, że „żywe jest Słowo Boże i skuteczne”.

I Niedziela Adwentu (Mk 13, 33-37) - rok B

Data publikacji: 28 Luty 2015

W końcu "czuwanie" jest wezwaniem skierowanym do wszystkich, bez wyjątku. Każdy z nas jest dziełem Boga, który zawsze pragnie naszego dobra i żadem człowiek nie jest mu obojętny. Tu też znaleźć możemy pole dla naszego świadectwa. Głos Bożego wezwania płynie także poprzez nas, nasze życie i osobistą postawę. To głos, który wzywa do zjednoczenia z Bogiem, a przez to do budowania jedności, burzenia wszelkich murów wrogości.

I Niedziela Adwentu (Mk 13, 33-37)

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Uważajcie i czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie" (Mk 13, 33-37) 

Wezwanie skierowane do wszystkich

"Czuwajcie" to słowo, które jak klamra spina tekst Ewangelii. Pojawia się na początku i na końcu, a także dzieli fragment niejako na połowę. Zatem już przez to nieprzypadkowe rozmieszczenie pełni rolę jakby uderzenia w dzwon. Ma zabrzmieć oraz wybrzmieć w uszach i sercach słuchaczy. "Czuwajcie" jest bowiem mocnym wezwaniem do przyjęcia określonej postawy. To słowo - wezwanie mówi o miejscu, czasie i zakresie.

Najpierw pojawia się dom nie będący własnością mieszkańców. Należy do człowieka "udającego się w podróż". Łatwo domyśleć się, że chodzi o Boga, który dał nam świat jako miejsce zamieszkania. Co więcej, każdemu wyznacza określone zajęcia tak, aby podjąć starania o wszystko, co świat stanowi. Przeobrażanie codzienności ma stawać się realizacją Bożego zamiaru, wypełnianiem Jego woli. Ona została wyrażona w postaci określonych zasad, ale też indywidualnie jako owoc spotkania z Bogiem. Wtedy każdy z nas odnajduje swoje miejsce, powołanie do tego, by droga życia była drogą obecności Boga. To jakby pierwsza odsłona wezwania do czuwania.

Druga odnosi się do czasu. Jezus mówi o swoim przyjściu w porze, w której człowiek z natury odpoczywa. Wieczór, noc i poranek nie mają być czasem zaskoczenia, ale czuwania i gotowości do otwarcia drzwi dla "pana domu". Jest w tym też ukryte przesłanie, by dany czas wykorzystać jak najlepiej i najowocniej. W ten sposób potwierdzać to, że czas to miłość i właśnie przez to staje się on czasem niestraconym.

W końcu "czuwanie" jest wezwaniem skierowanym do wszystkich, bez wyjątku. Każdy z nas jest dziełem Boga, który zawsze pragnie naszego dobra i żadem człowiek nie jest mu obojętny. Tu też znaleźć możemy pole dla naszego świadectwa. Głos Bożego wezwania płynie także poprzez nas, nasze życie i osobistą postawę. To głos, który wzywa do zjednoczenia z Bogiem, a przez to do budowania jedności, burzenia wszelkich murów wrogości.

"Czuwajcie" to nie zryw. To stan ducha i codzienność ucznia Jezusa.

ks. Andrzej Leszczyński

Czuwanie

Uważajcie! Nie Śpijcie! Czuwajcie! Nie jest to zbyt komfortowy stan, nieustanne napięcie w oczekiwaniu na zaskoczenie. Nie mogę być zbyt pewny siebie, zbyt spokojny, zbyt ufny w swoje zabezpieczenia. Czuwam w oczekiwaniu na pensję na koncie, czuwam w oczekiwaniu na okazję w sklepie, czuwam aby mnie nikt nie ubiegł w kolejce do lekarza, czuwam aby mnie nie oszukano przy płaceniu rachunków.

W tej nieustannej gonitwie i napięciu ze zmęczenia zawsze mi coś ucieknie, wypadnie. A najczęściej jest to modlitwa, słuchanie Słowa. Tu będzie mi towarzyszyć najtrudniejsze zmaganie, tu będzie najtrudniej czuwać i tu czekają na mnie najważniejsze postanowienia. Jakie one są, czy już je mam?

Jeśli chcę przygotować się na spotkanie z Panem to trzeba zacząć od Niego. Najpierw nasycić duszę Jego Słowem i obecnością, a dopiero wtedy żołądek. Inaczej czekające mnie Narodzenie Pana będzie obfite w jedzenie ale ziejące pustką bez Ducha.

ks. Marcin

Czy jestem...?

Mówi się czasem, że w życiu to tylko dwie rzeczy są pewne - mianowicie: podatki i śmierć. Pewne jest więc to, że każdy z nas musi oddać mniejszą lub większą część swoich dochodów państwu i kiedyś umrzeć. Wszystko inne zaś w życiu człowieka jest niepewne. I coś w tym jest.

Wokół nas jest tyle rzeczy nieprzewidywalnych. Bardzo często doświadczamy czegoś, co nas zaskakuje rodząc niepewność, a nawet niepokój. Nagła śmierć kogoś kogo znaliśmy pokazuje i potwierdza, że powinniśmy czuwać. Obecna w naszym życiu niepewność, powinna być więc tym, co będzie nas mobilizowało do czujności. Dlaczego człowiek, a w szczególności chrześcijanin, powinien czuwać? Odpowiedź wbrew pozorom jest bardzo prosta - aby "nie przegapić" i "nie przegrać" wieczności. Tutaj bowiem, gra idzie o zbyt wielką "stawkę", abyśmy mogli pozwolić sobie na brak czujności.

Ewangelia dzisiejszej niedzieli niewątpliwie skłania nas do poważnej refleksji nad naszym życiem i postawienia sobie konkretnych pytań. Jak wykorzystuje moje życie, a więc dany mi przez Boga czas? czy jestem czujny? czy w każdym momencie mojego życia jestem przygotowany na spotkanie z Bogiem? na co bym zasłużył...? na nagrodę czy karę?

Rozpoczynający się dzisiaj adwent, doskonale wpisuje się w ten klimat czuwania i oczekiwania. Jest on bowiem czasem, jaki Bóg daje człowiekowi na właściwe przygotowanie się do dwóch wielkich wydarzeń. Po pierwsze, chodzi o święta Bożego Narodzenia, a więc pamiątkę przyjścia Jego Syna, Jezusa Chrystusa na świat. Po drugie zaś, chodzi o paruzję, a więc powtórne przyjście Chrystusa na końcu czasów (zob. Mt 25, 31). Można więc powiedzieć, że życie człowieka jest swoistym adwentem, podczas którego powinien się on przygotowywać na spotkanie ze swoim Stwórcą. Spotkanie, którego daty nie zna. O dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec. Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie - mówi Chrystus (por. Mk 13, 32-33; Mt 24, 42. 44; 25, 13). Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie (Łk 12, 37).

Chrystus niejednokrotnie wzywał do czujności. Czynił to kierując się miłością, aby każdy z nas mógł stanąć przed Nim (Łk 21, 36) i usłyszeć słowa: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana (Mt 25, 21)! A będzie to możliwe tylko wówczas, gdy dzięki naszej czujności będziemy właściwie przygotowani na to niezwykłe spotkanie. W przeciwnym bowiem razie może nas spotkać niemiła niespodzianka. Dlatego w Apokalipsie św. Jana Apostoła czytamy: Stań się czujnym i nawróć się! Bo jeśli czuwać nie będziesz, przyjdę jak złodziej, i nie poznasz, o której godzinie przyjdę do ciebie (por. Ap 3, 2-3); Oto przyjdę jak złodziej: Błogosławiony, który czuwa i strzeże swych szat (Ap 16, 15).

Pan Bóg, będąc miłosiernym, czeka zawsze do ostatniej chwili naszego życia. Gotów jest nam wybaczyć i przyjąć nas do swojego królestwa. Czeka więc na przemianę i nawrócenie. Gdyż jak sam mówi w księdze proroka Ezechiela: Czyż tak bardzo mi zależy na śmierci występnego, a nie raczej na tym, by się nawrócił i żył (18, 23)? Nie prawdą jest więc twierdzenie, że to Pan Bóg posyła kogoś do piekła. To człowiek sam siebie skazuje na piekło, poprzez brak czujności i nie wykorzystanie za życia wielkiego daru, jakim jest Boże miłosierdzie. Po śmierci bowiem zostaniemy sprawiedliwie osądzeni według naszych czynów. Dlatego św. Paweł ostrzega: Oto przez swoją zatwardziałość i serce nieskłonne do nawrócenia skarbisz sobie gniew na dzień gniewu i objawienia się sprawiedliwego sądu Boga, który odda każdemu według uczynków jego (Rz 2, 5-6; zob. Koh 12, 14; Ez 18, 30; Ps 9, 8-9; 75, 3; 96, 13; Mt 12, 36-37; Hbr 9, 27; Jk 2, 13).

Nie odkładajmy więc wszystkiego na ostatnią chwilę, a już na pewno naszego nawrócenia, ponieważ pewnego dnia może się zdarzyć tak, że nie zdążymy. Aby więc sobie tego oszczędzić, czuwajmy i zawsze bądźmy gotowi na spotkanie z Bogiem, podczas którego sami o sobie zdamy Mu sprawę, rozliczając się z "dzierżawy" naszego życia (por. Rz 14, 11-12). Postarajmy się więc, aby w tej ciągłej pogoni, jaką przynosi i narzuca codzienność, znaleźć czas na refleksję, na zatrzymanie się i odpowiedź na fundamentalne pytania. Bo czas jest krótki i przemija postać tego świata (por. 1 Kor 7, 29. 31).

Jeżeli więc jeszcze na coś czekasz i zwlekasz, przemyśl to dobrze, czy warto? Czy warto nieodwracalnie stracić szansę na coś, co już więcej się nie powtórzy? Czy warto "przegrać" wieczność blisko Boga? Osobiście myślę, że nie! Gdyż jak pisze św. Paweł: ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują (1 Kor 2, 9).
Prośmy więc dobrego Boga, abyśmy zawsze odznaczali się czujnością i w każdej chwili naszego życia byli przygotowani na spotkanie z Nim i odebranie nagrody wiecznej oraz o to, aby ta chwila była dla nas źródłem radości i szczęścia, a nie rozpaczy i trwogi. Amen.

Ks. Rafał Sawicz