Strefa myśli

baner komentarz rok b

Komentarze do niedzielnej Ewangelii - rok B

Bóg w swoim Słowie mówi do nas osobiście. Otwarciu Pisma świętego ma zawsze towarzyszyć myśl, że jest to spotkanie z Bogiem żywym. Tu i teraz On przemawia i objawia swoja wolę. Owocem tego staje się refleksja, która ubrana w komentarz ma inspirować, zachęcać, rzucać światło. Przekonywać nieustannie, że „żywe jest Słowo Boże i skuteczne”.

Niedziela Chrztu Pańskiego (Mk 1,6b-11) - Rok B

Data publikacji: 28 Luty 2015

Każdy z nas dzisiaj, ma tę szansę, by tak świadomie zacząć żyć z Jezusem. Kto chce odnowić z Nim to przymierze chrztu z wody i wybrać Go na nowo, to niech uklęknie tam gdzie jest, albo po prostu wzniesie oczy ku niebu i powie: „Panie, ochrzcij mnie na nowo w Duchu Świętym!” Gwarantuję, że Bóg potraktuje bardzo na serio tę modlitwę i zacznie się dziać w sercu takiego człowieka wiele spraw, które będą autorstwa właśnie Ducha Świętego.

Niedziela Chrztu Pańskiego (Mk 1,6b-11)

Jan Chrzciciel tak głosił: Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym. W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na siebie. A z nieba odezwał się głos: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie.

Chrzest – woda i Duch…

Chrzest z wody – „Ja chrzciłem was wodą…”

Jan, który chrzcił nad wodami Jordanu, nie mógł przewidzieć tego, że Jezus zechce być również ochrzczony. Przecież to był tylko znak oczyszczenia i nie miał jeszcze wymiaru sakramentu jak to jest dzisiaj. Przyjście do Jana i prośba o chrzest, było przyznaniem się do tego – i to publicznie – że jest się grzesznikiem. Było gestem uniżenia i zrezygnowania z własnej dumy… Po co więc chrzest janowy, dla samego Boga, dla Mesjasza, Króla Izraela? Janowi nie mieściło się to w głowie. Nie tak wyobrażali sobie przecież Żydzi Mesjasza! On miał być wielkim i namaszczonym, a nie słabym i potrzebującym obmycia z grzechów…

Gdyby Jezus na tym pozostał, byłby właśnie taki daleki, taki namaszczony i nieosiągalny dla prostego człowieka! On natomiast przyszedł do Jana, by pokazać człowiekowi, że On – Bóg chce być blisko. I choć nie ma grzechu, to jednak chce odczuć na sobie to upokorzenie wyznania win i skinięcia głowy przed Stwórcą w geście przeproszenia. Ten gest Chrystusa sprawia, że i w naszych sercach jest ta determinacja, by być właśnie ochrzczonym, by należeć do Stwórcy przez obmycie w wodach naszego Jordanu.

Chrzest w Duchu – „On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym…”

Jest jednak coś, co Jan zapowiada, a co ma się stać dopiero udziałem tych, którzy uwierzą w Jezusa. Otóż ma On też chrzcić, ale już nie wodą, a Duchem Świętym. Na czym więc polega ów „inny” chrzest, który zapowiada Jan? Ten chrzest nie jest niczym innym, jak właśnie przyjęciem tej prawdy, że Jezus Chrystus z Nazaretu, jest Synem Bożym oraz że jest jedynym Panem i Zbawicielem człowieka. Gdy po chrzcie z wody, w naszym wzrastaniu w wierze, przychodzi moment naszego życia, że już nie wierzymy bo jesteśmy tak nauczeni, wychowani, czy po prostu nie chcemy burzyć dobrych obyczajów, a przyjmujemy Chrystusa za swojego Pana i świadomie zaczynamy wierzyć otwierając serce na łaskę Bożą, to wtedy Duch Święty stępuje z mocą na takie serce i rozpoczyna się niesamowita przygoda pójścia drogami Ewangelii. Chrzest w Duchu bowiem, dokonuje się właśnie mocą tej świadomej decyzji wyboru Chrystusa. Ta decyzja otwiera na dary Ducha i otrzymujemy nowe życie.

Każdy z nas dzisiaj, ma tę szansę, by tak świadomie zacząć żyć z Jezusem. Kto chce odnowić z Nim to przymierze chrztu z wody i wybrać Go na nowo, to niech uklęknie tam gdzie jest, albo po prostu wzniesie oczy ku niebu i powie: „Panie, ochrzcij mnie na nowo w Duchu Świętym!” Gwarantuję, że Bóg potraktuje bardzo na serio tę modlitwę i zacznie się dziać w sercu takiego człowieka wiele spraw, które będą autorstwa właśnie Ducha Świętego.

Owoce – „Tyś jest mój Syn umiłowany…”

Na tym jednak nie koniec. Każdym bowiem, kto odważy się na taką prośbę i na ów chrzest, ma ogromną szansę usłyszeć cudowny głos samego Boga, że jego modlitwa została wysłuchana, a on sam jest jego dzieckiem. Staje się to realnym doświadczeniem Boga żywego, który jest bliski temu, kto Go wzywa. Bóg nie jest już jakąś kolejną religią, filozofią, ideą, ale konkretną Osobą, która wchodzi w relacje z człowiekiem. Co więcej, obdarowuje tego człowieka miłością. Człowiek taki zaczyna „smakować” Boga.

Na co dzień zaś, cieszy się owocami życia w Duchu, o których pisze św. Paweł: „Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. [Ga 5, 22-23] Jeśli więc wszyscy dzisiaj przyjmiemy chrzest w Duchu Świętym, nie będziemy musieli obawiać się kolejnego dnia, ale będziemy żyli napełnieni pokojem.

ks. Michał Olszewski SCJ

Pod prąd

Obdarzony chropowatym głosem artysta, śpiewając "ja, niepokorny typ" myśli o sobie jako tym, który idzie pod prąd. Stawia siebie w opozycji do mody i określonych trendów społecznych. Ma swoje zdanie i nie idzie bezwiednie z tłumem. Narażą się przy tym na niezrozumienie i samotność. Odwołuje się w tym wszystkim do dosyć upowszechnionego i popularnego rozumienia pokory. Na ogół zdarza się nam doczepiać do tego pojęcia słowa: cichość, uległość, brak własnego zdania, naiwność, nieumiejętność obrony własnych racji i sądów. Zatem w takim jednoczesnym połączeniu wymienionych postaw "pokorny" to jakby przegrany, odnoszący ciągłe porażki i niepowodzenia. Życiowy niedorajda. Chrześcijaństwo oczyszcza pokorę, nadaje nowe znaczenie temu słowu. Ukazuje to przykład Jezusa. Na początku swojej publicznej działalności On – Pan Wszechświata - stawia siebie na równi z każdym człowiekiem. Przychodzi jako bezgrzeszny, aby przyjąć chrzest od Jana. Pokornie, choć nie potrzebuje nawrócenia, staje w grupie oczyszczanych. Pokazuje, że pokora to przede wszystkim poszukiwanie prawdy i odwaga życia nią na co dzień. Człowiek pokorny właściwie rozeznaje swoje miejsce w odniesieniu do Boga, ludzi i siebie samego. Milczy wtedy, gdy potrzeba i rozsądnie zabiera głos starając się nie krzywdzić nikogo. Kierując się zawsze prawdą i miłością. Czyniąc z pokory siłę i moc, która nawet "w słabości się doskonali".

ks. Andrzej Leszczyński

Dar chrztu świętego

Liturgia Słowa dzisiejszej Niedzieli - Niedzieli Chrztu Pańskiego ukazuje nam dwa bardzo ważne fakty dla naszej wiary. Pierwszy z nich jasno i niepodważalnie wskazuje na Chrystusa jako na Mesjasza, a więc Tego, którego przyjście Bóg Ojciec zapowiadał od wieków. Fakt ten nie pozostawia żadnych wątpliwości, że to właśnie Jezus jest Tym, który został posłany na świat, aby go zbawić. Widzimy to wyraźnie w pierwszym czytaniu u proroka Izajasza, gdzie Bóg poprzez proroka mówi: Oto mój Sługa, którego podtrzymuję. Wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawiłem, że Duch mój na Nim spoczął; On przyniesie narodom Prawo (Iz 42, 1). Tę niezwykłą obietnicę potwierdza także autor Listu do Hebrajczyków, który powie: Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna. Ten /Syn/, który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty, dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach (por. Hbr 1, 1-3).
Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie (Mt 3, 17b) - to słowa samego Boga, który daje świadectwo o swoim Jednorodzonym Synu. Podobne słowa, jednak w innych okolicznościach zostaną wypowiedziane na górze Przemienienia Pańskiego (zob. Mt 17, 5; Mk 9, 7). Tam jednak, jeszcze bardziej zostanie podkreślona przez Boga rola Chrystusa jako jedynego Pośrednika między Bogiem i człowiekiem. Jego słuchajcie! - te słowa Bóg kieruje do każdego z nas.

Drugim istotnym faktem, jaki zawiera dzisiejsza Ewangelia jest to, że Chrystus przyjmując z rąk Jana Chrzciciela chrzest w wodach Jordanu, wskazuje nam źródło wielkiej łaski i drogę prowadzącą do zbawienia. Chrzest bowiem jest konieczny do zbawienia. Podkreślił to sam Zbawiciel, który powiedział: Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony (Mk 16, 16; zob. także J 3, 5) - to mocne słowa... Dlatego też zatrzymajmy się przez chwilę, przypomnijmy sobie i rozważmy to, co każdy z nas otrzymał na chrzcie św.

Po pierwsze: zostaliśmy oczyszczeni z grzechu pierworodnego. Staliśmy się przez to "nowym stworzeniem"; otrzymaliśmy godność "dziecka Bożego". Poprzez chrzest każdy z nas został "wszczepiony w Chrystusa" jak "latorośl w krzew winny": Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić - powie o sobie Chrystus (J 15, 5).

Po drugie: w sakramencie Chrztu św. otrzymaliśmy także zadatek darów Ducha Św., dzięki którym staliśmy się współdziedzicami Chrystusa i dziedzicami Jego przyszłej chwały w Królestwie Niebieskim. Napisze o tym św. Paweł w swoim Liście do Rzymian: Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa (por. Rz 8, 17).

Po trzecie: złączeni z Chrystusem sakramentalną więzią łaski, staliśmy się "nowym Ludem Bożym" i zostaliśmy włączeni do wspólnoty Kościoła, którego On sam jest Głową (zob. Kol 1, 18). Fakt ten bardzo wyraźnie ukazuje św. Paweł: Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, [aby stanowić] jedno Ciało (por. 1 Kor 12, 13).

Sakrament Chrztu św. oparty jest na chrzcie samego Chrystusa i czerpie swoją moc z tajemnicy Jego śmierci i zmartwychwstania oraz z zesłania Ducha Św. na Apostołów w Dniu Pięćdziesiątnicy. Udziela się go z polecenia samego Chrystusa, który przed swoim Wniebowstąpieniem skierował do Apostołów następujące słowa: Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego (Mt 28, 19).
Chrzest jest także znakiem wiary tzn. znakiem nawrócenia i zwrócenia się całym sobą ku Chrystusowi. Wiara jest więc nie tylko konieczna do przyjęcia tego sakramentu, ale jest ona przede wszystkim jego konsekwencją. Dlatego też łączy się z tym obowiązek stałego, trwającego całe życie wzrastania i dojrzewania w wierze.

Przyjmując chrzest, każdy człowiek zostaje oświecony światłem Chrystusa, który powiedział: Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia (J 8, 12). Jest to jednocześnie wezwanie skierowane do nas abyśmy się stali autentycznymi apostołami Chrystusa - tymi, którzy zaniosą to światło całemu światu: Wy jesteście światłem świata - mówi do nas Chrystus (Mt 5, 14). Niech więc każda Eucharystia będzie dla nas okazją do modlitwy w intencji nas samych, abyśmy potrafili na nowo obudzić i realizować w swoim życiu to niezwykłe posłannictwo, do którego zostaliśmy wezwani na mocy łaski Chrztu św.; aby Bóg mógł o każdym z nas powiedzieć: to jest moje dziecko umiłowane, w którym mam upodobanie.

ks. Rafał Sawicz