Strefa myśli

baner komentarz rok b

Komentarze do niedzielnej Ewangelii - rok B

Bóg w swoim Słowie mówi do nas osobiście. Otwarciu Pisma świętego ma zawsze towarzyszyć myśl, że jest to spotkanie z Bogiem żywym. Tu i teraz On przemawia i objawia swoja wolę. Owocem tego staje się refleksja, która ubrana w komentarz ma inspirować, zachęcać, rzucać światło. Przekonywać nieustannie, że „żywe jest Słowo Boże i skuteczne”.

1 stycznia - Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi (Łk 2, 16-21) - rok B

Data publikacji: 28 Luty 2015

Przyzwyczajeni do kolęd, rzadko zastanawiamy się nad tym, co tak naprawdę skłoniło pasterzy do tego, by udać się do szopy i zobaczyć Jezusa. Przecież to byli prości ludzie, bez wiedzy i znajomości Pisma Świętego zapowiadającego Mesjasza. Faktem jest, że wizja aniołów musiała zrobić na nich ogromne wrażenie. 

1 stycznia - Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi (Łk 2, 16-21)

Pasterze pospiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane. Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.

Książe Pokoju

Adorować…

Przyzwyczajeni do kolęd, rzadko zastanawiamy się nad tym, co tak naprawdę skłoniło pasterzy do tego, by udać się do szopy i zobaczyć Jezusa. Przecież to byli prości ludzie, bez wiedzy i znajomości Pisma Świętego zapowiadającego Mesjasza. Faktem jest, że wizja aniołów musiała zrobić na nich ogromne wrażenie. Ale czy to wystarczyłoby, by udać się do szopy i adorować Boga, który stał się właśnie człowiekiem? Totalna abstrakcja. Wydaje mi się jednak, że zwyciężyło u nich to, co zwycięża także i w naszym życiu – dzisiejszych ludzi prostych, a mianowicie wiara dziecka. Potwierdzi to Jezus trzydzieści lat później od wydarzenia z Betlejem, gdy powie: „Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim.” [Mt 18, 3-4]

Ta wiara i to zaufanie słowom aniołów, uczyniło ich pierwszymi gośćmi stajenki betlejemskiej. To oni są też pierwszymi po Maryi i Józefie, którzy wzięli udział w adoracji Najświętszego Sakramentu. To właśnie na tej adoracji doświadczyli Boga żywego, Tego który jest! Jeśli więc i my, chcemy doświadczyć tego, że Bóg nasz nie jest Bogiem martwym ale żywym, to udajmy się przy najbliżej okazji do naszych parafialnych kościołów i kaplic, by móc adorować Boga. Wystarczy po prostu być przed Nim, milczeć, zadziwić się i zrozumieć to co po ludzku nie do zrozumienia.

Głosząc…

Niesamowicie ważne jest też to, co pasterze robią po owej adoracji! Otóż idą i rozpowiadają o tym wszystkim co widzieli. Głoszą światu pokój! Ogłaszają Dobrą Nowinę, której tak naprawdę do końca nie rozumieją. Ale idą powtarzając słowa aniołów: „Pokój ludziom dobrej woli…”. Jak bardzo potrzebny jest i nam dzisiaj ów pokój. Jak bardzo Polska, Europa i świat tęsknią za pokojem. Nie potrzebujemy przecież strachu i lęku, nie chcemy żyć pogrążeni w niepewności. Każdy z nas chce poczucia bezpieczeństwa i jakiejś stabilności – także tej w sferze ducha. Stańmy się więc i my w tym nowym Roku takimi pasterzami pokoju. Bądźmy nimi w naszych domach, parafiach, miejscach pracy. Może dzięki nam, ktoś po prostu będzie miał w końcu lepszy rok.

W Sercu Matki…

Wchodzimy w ten kolejny rok z wieloma nadziejami i pragnieniami. Dla nas ochrzczonych, nie może być to czas niewiadomej czy lęku, ale właśnie czas pokoju. Kościół daje nam dzisiaj w tę uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Matkę Jezusa jako strażniczkę naszych spraw. Ona stoi przed Tym, którego porodziła. Ona jest zawsze blisko Niego z naszymi troskami i nadziejami. Jak mówi bowiem Ewangelia, zachowuje wszystkie sprawy w swym sercu, tak jak zachowała narodzenie Jezusa czy wizytę pasterzy. Gdy więc zdecydujemy, by udać się na adorację Nowonarodzonego, zostaniemy automatycznie zachowani w sercu Matki Bożej. Nie będziemy już anonimowi, ale będziemy Jej dziećmi. Być w sercu Matki… to przecież wielka sprawa. Nie przerazi nas wtedy lęk o przyszłość, kryzysy czy 2012 rok zapowiadany przez wielu jako straszny i katastroficzny. Nie będziemy się lękać, bo będzie z nami Maryja i będzie z nami Bóg – Książe Pokoju.

ks. Michał Olszewski SCJ

Rytuał Pana Boga

Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie.

Wielu ludzi ma swoje zwyczaje i rytuały życiowe. Również Bóg je posiada, a jeden z nich ciekawie opisuje św. Ludwik Maria de Monfort: Bóg się nie zmienia, bo jest Bogiem, a więc jeśli kiedyś zechciał przyjść, aby żyć pośród nas za sprawą Maryi, nadal przychodzi mieszkać w naszych sercach za Jej pośrednictwem. Przekonali się o tym pasterze, którzy udali się do Betlejem i tam, jak pisze Ewangelista, zanim ujrzeli Niemowlę, wpierw znaleźli Maryję. Tam gdzie jest Maryja, tam na pewno jest Jezus. Warto więc mieć rytuał szukania Maryi, gdyż Ona poprowadzi nas do Jezusa. Rodzicielka Boga (gr. Theotokos) nieprzerwanie daje Życie od chwili gdy "czas się wypełnił".

Zwyczajem dobrej osoby jest dziękowanie. Zastanowiło mnie kiedyś, dlaczego nie ma na kartach Ewangelii słowa o tym, iż Jezus dziękował swoje Matce. Chociaż wydaje się niemożliwe, by tego nie czynił. I wtedy przypomina się tutaj opowiadanie Ojców pustyni, mówiące o młodym abba Janie Tebańczyku, uczniu abba Amoego. Otóż abba Amoe był przez 13 lat złożony ciężką chorobą, przykuty do łóżka, i młody jego uczeń, Jan Tebańczyk, usługiwał mu dzień po dniu przez 13 lat, jako swemu mistrzowi duchowemu. I ów jego mistrz, jego ojciec duchowy nie powiedział mu przez 13 lat ani razu "dziękuję". Dzień po dniu. Nigdy. Ale kiedy zbliżał się do końca swego życia, zebrał przy sobie wszystkich swoich uczniów, wziął za rękę młodego Jana Tebańczyka i powiedział: Bóg zapłać. To jest anioł, nie człowiek. Takie dał świadectwo o swoim uczniu, który wtedy stał się abbą. 

Ewangelie nie zapisały słów Chrystusa, ale Ciało Chrystusa - Kościół powiedział o Niej nie tyle, że to "anioł, nie człowiek", ale że to "Królowa aniołów".

ks. Jacek Socha