Felietony

Opis świata, który często do nas dociera nosi na sobie ślad autora. Ważne jest to, o czym słyszymy, ale również i to, kto o tym pisze. Świadczą o tym postawione akcenty i wyróżnienia. Zawsze jednak pojawia się problem prawdy i obiektywizmu. Chrześcijanin w kierowaniu się tymi kryteriami nie pozostaje sam. Prawda Bożego Słowa pozwala docierać do ukrytych znaczeń. Odkrywać sens zdarzeń i nie zawężać ich do tego tylko, co można zobaczyć i dotknąć. Tak właśnie chcemy postrzegać świat. I dzielić się tym, o czym wszyscy mówią albo tym, co osobiście staje się doświadczeniem naszego życia. Zawsze jednak przeglądając doczesność w wieczności.

Najnowsze artykuły

glen van etten/flickrcc

Na której stacji?

Kończąc Wielki Post, wchodząc w Wielki Piątek, moja myśl biegnie w kierunku drogi krzyżowej. Tyle różnych tekstów pasyjnych miałem okazję słuchać w tym roku, czytać, rozważać: dziecięce, młodzieżowe, dla dorosłych – każdy miał te same stacje, tyle samo, ale każdy miała inny język. Przez Wielki Post pozostaje we mnie obecne zdanie z pierwszego rozważania wielkopostnej drogi krzyżowej, znalezione gdzieś w sieci: „Kościół zaczął sprawować nabożeństwo drogi krzyżowej, bo zauważył, że jest to droga każdego człowieka”. Pomyślałem: czy nie jest to szczególnie droga kapłana?

jezus/lawrence op/flickrcc

Bez zasłony...

Pochowaliśmy też w sobotę pana Jana, męża naszej pani kucharki klasztornej. Odwiedzaliśmy go kilkakrotnie w dniach poprzedzających jego odejście. Był spokojny, wiedział, że jego czas nadszedł. Ale chcę się podzielić takim kolejnym przeżyciem duchowym z duszpasterstwa szpitalnego. Wiele razy stawałem przy łóżku chorych i odchodzących powoli do wieczności.

swiece.lawrence op/flickrcc

Dla odważnych trędowatych...

Ile smutku i beznadziei musiał nosić w sobie ów trędowaty, który zdecydował się dziś na tak dramatyczny gest wobec Jezusa. Podszedł blisko, zbyt blisko. Prawo regulowało tę odległość bardzo restrykcyjnie w obawie przed zarażeniem ludzi zdrowych. Być może uznał, że nie ma nic do stracenia. 

boze narodzenie/jeanette runyon/flickrcc

Słyszysz?

Zabrałem się ostatnio za pisanie kartek świątecznych. Oczywiście musiały temu towarzyszyć kolędy, bo inaczej sobie tego nie wyobrażam. I choć zwyczaj to już mocno przestarzały (choć wcale nie w Ameryce, w której ludzie chętnie go podtrzymują) to muszę przyznać, że doświadczyłem niemal dziecięcej radości z tego niezdarnego kreślenia liter na śliskim papierze moich tegorocznych kartek. 

adwent/Moment Catcher/flickrcc

Adwent: wędrówka czy oczekiwanie?

Powstał kiedyś spór między ludźmi, czym jest życie człowieka: czekaniem czy wędrówką?

- „Czekaniem” – mówili jedni – „bo każdy z nas na coś czeka: mama i tata na urodzenie dziecka, rolnik na piękną pogodę, uczeń na wakacje, biedak na lepsze czasy, chory na zdrowie…”

- „Wędrowaniem – mówili inni – „bo każdy z nas dokądś zmierza: małe dziecko usiłuje chodzić, potem wędruje do przedszkola, uczeń – do szkoły, dorosły – do pracy. Ludzie wędrują za mieszkaniem, za chlebem, za przygodą i szczęściem.”

W końcu spierający się poszli z pytaniem do świętego mędrca, o on powiedział:

- „Człowiek w życiu wędruje do celu, na który czeka.” (z katechizmu dla III klasy)

Pozostałe artykuły

Czy można wymagać heroizmu od innych?

Dwa lata temu, kiedy opuszczałem Niemcy, żeby wrócić do Polski, dostałem w prezencie książkę zawierającą 100 świadectw księży z różnych zakątków świata. Jednak muszę przyznać się, że zacząłem czytać ją dopiero niedawno, kiedy ponownie zostałem wysłany do pracy w Bawarii. Poniżej przytoczę dwa świadectwa z w/w książki (w tłumaczeniu własnym z niemieckiego): pierwsze z Haiti, drugie z Australii.

Wakacje kapłańskie. Kapłaństwo bez granic

Jak planować wakacje kapłańskie?

Po pierwsze tak, aby były kapłańskie, a nie świeckie. To bardzo proste, oczywiste kryterium. Warto tak zaplanować trasę, aby po drodze zajechać do jakiegoś sanktuarium. Taka forma planowania uświęca już samą drogę na wakacje. Poza tym, aby było łatwiej, w planowaniu dobrze jest obiecać komuś modlitwę w danym sanktuarium.

Kapłańskie ręce

Dziś Wielki Czwartek. Kolejny na amerykańskiej ziemi. Ale niesamowicie radosny. Z jednego zasadniczo powodu. Ludzi w kościele więcej, niż w ubiegłym roku. Serce rośnie. Bóg dociera do serc i przekonuje o swojej obecności. Zaprasza i zaproszenie zostaje przyjęte. Dla kapłańskiego serca nie ma większej radości jak patrzeć na odpowiedź człowieka na Boża miłość

WIELKI Post

No i rozpoczęliśmy… Wielki Post… Nie mały, nie średni, ale Wielki. Czas diagnozowania naszych niewierności i czas leczenia tychże lekarstwem jałmużny, postu i modlitwy. Ja rozpocząłem ten czas od wizyty w szpitalu, zanosząc Jezusa komuś, kto się z Nim dawno nie widział. Choroba ta raczej nie zmierza ku śmierci, a mam nadzieję, że dzisiejsza wizyta Żyjącego przyczyni się również do duchowego zmartwychwstania.

Pojednajcie się z Bogiem!

Wezwanie: "Pojednajcie się z Bogiem!" pada na początku Wielkiego Postu. To słowo skierowane jest do Ciebie i do mnie. Tak, do Ciebie, który uważasz się za kogoś przykładnego i dobrego. A jednak Bóg mówi dziś Tobie: „Pojednaj się!”. To znaczy: miej odwagę przyznać się do swojego niepojednania, w pewnym sensie skłócenia ze Stwórcą, drugim człowiekiem i samym sobą.